Badanie przeprowadziła firma OnePoll na zlecenie browaru Founders Brewing Co. Z tej okazji przepytano 1000 osób i trzeba przyznać, że wyniki są dość ciekawe. Osoba, która uwielbia lagery jest najprawdopodobniej nie tylko nastawiona na cel, ale też przede wszystkim towarzyska. Idealny sposób na spędzenie sobotniego wieczoru dla zwolenników lagera to spotkanie ze znajomymi. To stoi w opozycji do miłośników ALE, który wolą siedzieć na kanapie i oglądać Netflixa albo czytać książkę.

Co ciekawe, według ankiety to smakosze lagera są bardziej podatni na nadmierny stres i niepokój o przyszłość. Może to wynikać z faktu, że są bardziej skłonni do ciężkiej pracy i… punktualni. Jednak te cechy wcale nie przekładają się na lepszą pracę, bowiem miłośnicy lagera zarabiają mniej od osób, które piją ALE. Także mniej czasu w tygodniu poświęcają ci panowie na dbanie o swoją sylwetkę (ok. 4 godziny).

Badanie wykazało, że z kolei zwolennik ALE jest w ogólnym rozrachunku szczęśliwszą osobą niż „lagerowiec”. To także większy flirciarz i egocentryk. Z drugiej strony jest też bardziej podatny na frustrację i onieśmielenie. O godzinę więcej tygodniowo spędza na siłowni. Preferuje oglądać filmy dokumentalne, romantyczne (!) i animowane, gdy „lagerowiec” stawia na kino akcji, thrillery i przygodówki. Smakosz ALE jak już woli mieć kota, zaś „lagerowiec” psa.

Kapitalnie wygląda rozkład seriali. Fan lagera lubi „Grę o tron”, „The Walking Dead” i „Teorię wielkiego podrywu”, a miłośnik ALE „Breaking Bad” i „Czystą krew”.

Oczywiście nie trzeba tych wyników traktować zbyt poważnie, bo badanie przeprowadzono na niezbyt dużej grupie, ale trzeba przyznać, że jest coś w tym ciekawego.