Ostatni sezon „Gry o tron”, kolejne odsłony „Opowieści podręcznej”, „Wielkich kłamstewek”, „Barry’ego”, „Watahy” i wielu, wielu innych pozycji jakie podbiły serca milionów widzów w poprzednich latach. 2019 rok będzie bardzo udany pod względem serialowym i to nie tylko ze względu na kontynuacje. Zadebiutuje również mnóstwo nowych tytułów. Ciężko będzie znaleźć na nie wszystkie czas, ale tych dziesięciu poniższych nie można przegapić.

„Wiedźmin” (Netflix)

Wciąż czekamy na rozwiązanie konfliktu Sapkowskiego z CD Projekt i wypatrujemy jednocześnie kolejnych nowinek z planu Netflixowej adaptacji sagi fantasy. Oby Henry Cavill okazał się lepszy od Michała Żebrowskiego, a smok nie budził takiego zażenowania jak w rodzimym wykonaniu. Nieważne czy ktoś jest fanem prozy, czy „Wiedźmina” (jak większość ludzi na świecie) kojarzy jedynie z gier. Premiera tego tytułu będzie wielkim wydarzeniem i zapowiada się, że otrzymamy coś na kształt „Gry o tron”. Oby tylko nie trafił na półkę z wpadkami platformy streamingowej pokroju „1983”.

Lovecraft Country” (HBO)

Nazwisko Samotnika z Providence w tytule z pewnością przyciągnie przed ekrany wielu fanów horroru. „Lovecraft Country” ma być adaptacją książki Matta Ruffa. Główny bohater wraz ze swoją przyjaciółka i wujkiem wyruszy w podróż przez Amerykę lat 50. poszukując zagubionego ojca. Po drodze bohaterowie będą musieli zmierzyć się z rasizmem i potworami wyjętymi z prozy Lovecrafta. Zapowiada się interesująco nie tylko ze względu na fabułę, ale również producentów wykonawczych. Są to m.in. J. J. Abrams i Jordan Peele. Oby Cthulhu czuwał nad tą pozycją i uratował twórców przed ewentualnym gniewem jego wyznawców.

Lovecraft Country HBO

W roli Atticusa Blacka zobaczymy Jonathana Majorsa. (fot. materiały prasowe)

„Szkoła zabójców” (HBO)

SyFy (u nas SciFi) znane jest z prezentowania widzom różnych, absurdalnych produkcji. I chociaż o wiele bardziej ucieszyłaby mnie wieść, że stacja zamówiła 2. sezon „Blood Drive”, to na „Szkołę zabójców” czekam jak swego czasu na kolejne części „Rekinado”. Apetyt zaostrzył udostępniony u nas przedpremierowo w HBO GO pierwszy odcinek (serial ruszy pełną parą 16 stycznia), w którym jest groteskowo, brutalnie, mrocznie i nie brakuje czarnego humoru. Historia rozgrywa się w szkole, w której kształcą się dzieci przestępczych rodzin trenowane na zabójców. Fabułę oparto na komiksie pod tym samym tytułem, a twórcami adaptacji są, gwarantujący jakość wykonania bracia Russo, czyli reżyserzy dwóch ostatnich części „Kapitana Ameryki” i trzeciej oraz czwartej części „Avengersów”.

„Co robimy w ukryciu” (FX)

Miłośnicy klasycznego rocka z pewnością widzieli „Oto Spinal Tap”. Rob Reiner w swojej quasi dokumentalnej satyrze ośmieszył wręcz rockowe kapele. W 2014 roku to samo z wampirami zrobili Jemaine Clement i Taika Waititi. Korzystając z formuły mockumentu w krzywym zwierciadle pokazali jak wygląda życie mieszkających ze sobą od setek lat krwiożerczych istot. Teraz swój film przerobili na serial dla stacji FX. Pierwszy sezon będzie składał się z dziesięciu odcinków i pojawi się już na wiosnę. Wtedy przekonamy się czy twórcy wciąż są w tej samej absurdalnie dobrej formie i zaserwują dzieło świeże, czy może raczej będzie to odgrzewany kotlet, który wszystkim fanom oryginału stanie w gardle.

„Watchmen” (HBO)

Wśród czytelników komiksów Alana Moore’a uważa się za geniusza. Adaptacje jego prac również posiadają rzesze wiernych fanów, ale nie należy do nich sam Moore. Regularnie nie zgadzał się, aby jego nazwisko widoczne było w napisach na ekranie, a nawet odmawiał przyjęcia zapłaty. Nie ma tu miejsca, aby opisywać wady i zalety ekranizacji „Z piekła rodem”, „V jak Vendetta”, pożal się boże „Ligii niezwykłych dżentelmenów” (porażka tego filmu skłoniła Seana Connery’ego do skończenia kariery aktorskiej), czy „Watchmenów. Strażników”. Ten ostatni tytuł pojawi się w tym roku w jako serial. Wiadomo, że jego twórcy chcą być wierni klimatowi oryginału, ale historia ma być wymyślona przez nich. Zobaczymy czy telewizyjna produkcja zyska aprobatę pomysłodawcy.

Watchmen HBO

Strażnicy to jedna z najważniejszych premier HBO w tym roku. (fot. materiały prasowe)

I Am the Night” (TNT)

Morderstwo Elizabeth Short, znanej także pod pośmiertnie nadanym jej pseudonimie Czarna Dalia, na stałe weszło do kanonu kultury masowej i do dzisiaj nie zostało wyjaśnione, chociaż teorii i spekulacji w tym temacie nie brakuje. Nic dziwnego, że wzbudza emocje. Ciało młodej dziewczyny znaleziono przepołowione na pół i pozbawione krwi, a kąciki jej ust były rozcięte. A to okazało się tylko wierzchołkiem góry lodowej. Na trop ginekologa zamieszanego w tę zbrodnię z 1947 roku dojdzie Fauna Hodel, czyli bohaterka „I Am the Night”. Serial ma składać się z sześciu odcinków. Za kamerą stanęła m.in. reżyserka „Wonder Woman” Patty Jenkins, która po raz kolejny miała okazję pracować z Chrisem Pine’em. Zapowiada się pełnokrwisty, mroczny i trzymający w napięciu thriller.

„The Boys” (Amazon Prime)

Kumpli Jamesa Franco, Evana Goldberga i Setha Rogena kojarzy się przede wszystkim z niekoniecznie udanymi i śmiesznymi komediami. Kilka lat temu rzucili się z motyką na słońce i postanowili zekranizować komiks Gartha Ennisa „Kaznodzieja”. O dziwo, podołali w przenoszeniu na mały ekran tej opowieści o posiadającym moc Boga pastorze, jego byłej dziewczynie i wampirze ruszających na spotkanie ze stwórcą (ten opis nawet w połowie nie oddaje tego, z czym mamy w tym wypadku do czynienia, ale ma za zadanie zachęcić do sięgnięcia po tę pozycję).

W czekającym na czwarty sezon serialu nie są do końca wierni oryginałowi, ale też dużo udało im się w nim zmieścić z materiału źródłowego. W 2019 roku ma zadebiutować telewizyjna produkcja na podstawie innego tytułu sygnowanego nazwiskiem Ennisa pochodzącego z katalogu imprintu DC Vertigo, czyli komiksów dla dojrzałych czytelników. Każdy, kto miał w swoim życiu styczność z „The Boys”, albo chociaż twórczością irlandzkiego scenarzysty, wie czego można się spodziewać. Będzie obrazoburczo, dziwnie i brutalnie. Szykuje się doskonała alternatywa dla filmów z MCU, bo przecież pierwowzór to opowieść o wyjętej spod prawa grupie, która rozprawia się ze skorumpowanymi superbohaterami.

„Czarny poniedziałek” (HBO)

A skoro już wspomniałem o Goldbergu i Rogenie, wypada mi napisać o pozycji, która zawita wcześniej niż „The Boys” i niekoniecznie powstała z myślą o fanach komiksów. Wspomniani panowie są nie tylko producentami wykonawczymi serialu, ale również wyreżyserowali pierwszy odcinek (już przedpremierowo dostępny na HBO GO).W „Czarnym poniedziałku” zobaczymy jak 19 października 1987 roku doszło do jednego z największych po II Wojnie Światowej krachów na globalnych rynkach. W roli głównej występuje dobrze znany widzom zarówno dużego jak i małego ekranu Don Cheadle, a towarzyszy mu jego afro.

„Good Omens” (Amazon Prime)

Biorę w ciemno zarówno adaptacje, jak i książki Terry’ego Pratchetta albo Neila Gaimana. „Good Omens” będzie ekranizacją powieści obu tych panów, a do tego ten ostatni napisał do niej scenariusz. Jakby wymienione nazwiska nie były dla was wystarczającą zachętą, to napomknę, że w głównej roli pojawi się David Tennant. Były Doktor Who wciela się w demona, który wraz z zesłanym na ziemię aniołem będzie próbował zapobiec nadejściu antychrysta. Szykuje się sześcioodcinkowa, szalona zabawa.

„Harley Quinn” (DC Universe)

Amerykańscy fani DC od września 2018 roku mogą cieszyć się serialami na specjalnej platformie VOD. Mających tam premierę „Tytanów” w Polsce możemy oglądać legalnie dopiero od 11 stycznia, kiedy wszystkie odcinki wylądowały na Netfliksie. Nie wiadomo czy DC Universe z adaptacjami komiksów wydawnictwa będzie dostępne w naszym kraju. Oby tak się stało do października, bo wtedy ma zadebiutować „Harley Quinn”. Ktoś nie miał okazji poznać tytułowej antybohaterki na kartach komiksów? Nie szkodzi, po zobaczeniu kreującej ją Margot Robbie w „Legionie samobójców” na pewno zrozumie, czemu gości w mokrych snach wszelkiej maści geeków. Zanim więc otrzyma solowy film kinowy, będziemy mogli poznać jej losy po rozstaniu z Jokerem, a towarzyszyć jej będzie równie seksowna Poison Ivy. Oby ta animacja dla dorosłych okazała się całkiem niezłą i szaloną rozwałką.

 

Autor jest felietonistą Sztos.pl i dziennikarzem zajmującym się popkulturą. Na jego teksty można się natknąć zarówno w prasie drukowanej jak i internecie, a jego samego spotkać w którymś z warszawskich barów.