Zegarek to jeden z najważniejszych elementów męskiej biżuterii. Podkreśla styl, wyraża osobowość właściciela i jego sposób życia, a w kręgach biznesu często określa status. To właśnie dlatego szwajcarskie manufaktury zegarków mają się świetnie. Możni tego świata są w stanie zapłacić za zegarek więcej, niż ty zapłaciłeś za swoje fabrycznie nowe BMW czy mercedesa. Któregoś dnia ktoś jednak wpadł na pomysł i zrobił smartwatcha, który owszem ułatwia życie, ale z klasą ma niewiele wspólnego.

Po co komu smartwatch?

Od czasu pierwszych modeli inteligentnych zegarków wiele się zmieniło. Z czasem stały się wręcz urządzeniami zupełnie niezależnymi od telefonu. Jedno się jednak nie zmieniło – wciąż są pełne ograniczeń. Największym problemem smartwatchy pozostają stosunkowo słabe baterie i niezbyt ciekawe wzornictwo. Choćby więc producenci zaklinali rzeczywistość, ubierając zegarki w eleganckie koperty i bransolety, po środku nadal będzie czekać prosty (jeśli nie prostacki) ekranik.

Na korzyść zegarków z funkcjami inteligentnymi trzeba zapisać przede zapisać poczucie dyskrecji, jakie dają właścicielowi. Podczas spotkania zegarek powiadomi o połączeniu lub nowej wiadomości za pomocą delikatnej wibracji. To szczególnie przydatne, kiedy nie mamy możliwości sięgnięcia do kieszeni i zerknięcia na telefon. Zegarek jest dosłownie w zasięgu wzroku. Na upartego dzięki przy pomocy smartwatcha można nawet przeprowadzić rozmowę telefoniczną.

Co jeszcze fajnego robi smartwatch? Ma mnóstwo funkcji sportowych. Od takich, które monitorują i zliczają kroki i spalone podczas dnia kalorie, po badanie jakości snu użytkownika, wygodną nawigację na nadgarstku (szczególnie przydatne podczas zwiedzania obcych miast na piechotę) czy zarządzanie inteligentnym domem.

Na smartwatche coraz częściej decydują się biegacze. Zegarki pomagają im m.in. w rejestrowaniu wyników treningowych. (Pixabay.com)

Zatem kupić czy nie?

Sam sprawiłem sobie dwa tego typu urządzenia. Jedno o typowo sportowym wyglądzie ze stajni LG, drugie  – mające udawać elegancki zegarek sygnowany logo Huawei. Ja i Android? No tak, bo mimo wszystko te produkty choć trochę wyglądają jak zegarki, w przeciwieństwie do produktu Apple, który choć kusi funkcjami, wygląda wciąż… no wciąż nie wygląda.

Rezultat? Oba leżą na półce i zakładam je sporadycznie. Są jednak sytuacje, kiedy to właśnie smartwatch jest mi potrzebny.

Kiedy wiem, że pół dnia spędzę na nudnych zebraniach, na których wyciąganie telefonu jest surowo zakazane, wówczas smartwatch ratuje mi skórę i nadal zostaje podłączony do cyfrowego świata. To wszelkiego rodzaju aktywności sportowe, kiedy po prostu nie mam jak wyciągnąć telefonu albo byłoby to niewygodne. To także momenty, kiedy zwyczajnie mam zajęte ręce bo od dwóch godzin próbuje zrozumieć instrukcję składania mebli z IKEA, a smartwatch pozwala mi łatwo i wygodnie odpowiadać głosem na SMS-y czy inne wiadomości.

Pomysł Diesla to połączenie klasycznego zegarka z technologicznie zaawansowanym smartwatchem. (fot. materiały prasowe)

Znalazłem coś lepszego – hybrydę!

I absolutnie nie namawiam do kupna japońskiego auta. Na rynku pojawia się coraz więcej eleganckich zegarków, a przy tym sprytnych. I to bardzo sprytnych. Taki sprzęt łączy w sobie klasyczną elegancję cyferblatu, wskazówek czy chronografu z funkcjami inteligentnymi. Znajdzie się w tu zarówno propozycje marek, których nazwy nic nie mówią, przez solidnych średniaków, jak Fossil, Diesel, po marki modowe (Armani, Guess). Coraz częściej pojawiają się jednak smartwatche prosto ze Szwajcarii, jak choćby Humbolt.

Jak to działa?

Metody działania są różne, jednak zazwyczaj mamy tu kombinację wibracji z odpowiednim ułożeniem wskazówek. W ten sposób wiadomo, czy mamy do czynienia, np. z SMS czy nową wiadomością e-mail. Czasem to sprytnie wtopiony wyświetlacz, którego nie widać, dopóki go ręcznie nie rozświetlimy.

Oczywiście, funkcjonalności jest mniej niż w pełni cyfrowych smartwatchach, ale… nie ładuje się ich codziennie, a baterię wymienia raz na rok. Najważniejsze jednak, że tego typu zegarki wyglądają jak zegarki i po prostu nie wstyd się z nimi pokazać na spotkaniu biznesowym, czy założyć do garnituru.

 

Autor jest felietonistą Sztos.pl, maniakiem technologii, butów i mobilnej fotografii. Stara się nigdy nie jeść na czczo. Jarka znajdziecie na Instagramie @dexterek