No więc wszedłem w biznes piłkarski. Kupiłem Real! Wprawdzie nie ten z Madrytu, ale mój też ma siedzibę w Hiszpanii. To Real Murcia, klub założony w 1908 roku. I tych 110 lat wcale nie przebimbał w najniższych klasach rozgrywkowych. Nic z tych rzeczy, 18 sezonów spędził w Primera Division, gdzie walczył z Barceloną, swoim imiennikiem ze stolicy i innymi ekipami z topu.

Klub z przeszłością

Klub otrzymał prawo do używania nazwy Real w 1923 roku z rąk Alfonsa XIII i od tego czasu należy do grona iście królewskiego. Choć trzeba przyznać, że znany jest jako „El Rey de Segunda”, bo właśnie w drugiej lidze spędził rekordowe 53 sezony. Ale wiadomo: lepiej być królem na zapleczu, niż chłopcem do bicia w salonie. Inna sprawa, że akurat nasz stadion kojarzy się właśnie z salonem. Estadio Nueva Condomina został zbudowany w 2006 roku, na inaugurację zagrały na nim reprezentacje Hiszpanii i Argentyny. Piękny jest, naprawdę. Przyjeżdżajcie, kupujcie bilety, podziwiajcie.

Okres przejściowy

Muszę was jednak uprzedzić, że póki co obejrzycie u nas jedynie rozgrywki Segunda B, czyli trzeciej ligi. Cóż, pojawiły się kłopoty, ktoś coś zaniedbał, ktoś nawalił. Teraz trzeba odrabiać straty i wracać na futbolowe szczyty. Ale zapewniam, że uwiniemy się z tym szybko, już nasza w tym głowa. Nasza, bo nie działam w pojedynkę. Akcje klubu kupiło ostatnio 20 tysięcy osób, w tym kilkuset Polaków. Teraz nie będzie na nas siły i żadni socios z Barcy czy innego Atletico nam nie podskoczą!

Stadion Realu Murcia zrobi wrażenie nawet na bywalcach aren z Primera Division.

Klub z przyszłością

Nie ukrywam, że plany mamy ambitne. Powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej to tylko na dobry początek. Bo potem nie będziemy się zatrzymywać i chcemy zawędrować na stadiony Europy. Wykupujcie szybko telewizyjne abonamenty, bo nim się obejrzycie, już będziemy grać w Lidze Mistrzów.

Wszystko jednak będzie zrobione z głową, bez nerwowych ruchów. Zamierzam uczyć się na błędach kolegów z branży, nie chcę trwonić czasu i pieniędzy, jak Abramowicz i różni szejkowie. Nie będę też robił wiochy, jak niejaki Berlusconi. Tu jest Real Murcia, proszę traktować nas z powagą i szacunkiem!

Trudne początki

Pierwszy mecz po przejęciu klubu niestety się nie udał. Przegraliśmy 1:2 derbowy pojedynek z UCAM. No i zajmujemy teraz  miejsce w połowie ligowej stawki z kilkunastopunktową stratą do lidera. Nie ukrywam, że jestem wkurzony. Trener i zawodnicy niezwłocznie się o tym dowiedzą. Już piszę do nich maila z informacją o ostatniej szansie, jaką dostaną. I tu się nie ma co tłumaczyć brakiem prądu, zaległościami w wypłatach i innymi drobiazgami. Jestem spokojnym człowiekiem, ale moja cierpliwość też się kiedyś skończy. Może już w następny weekend.

Fajnie jest być grubą rybą

Ale na razie cieszę się, że wszedłem w ten biznes. Choć warto pamiętać, że to nie jest sielanka. Muszę na przykład pamiętać, żeby uwzględnić posiadane akcje przy okazji wypełniania jakiegoś oświadczenia majątkowego. Nie ma żartów, lepiej, żeby nikt mnie nie przyłapał na ukrywaniu 10 akcji, nawet jeśli zapłaciłem za nie jedno euro i kilkadziesiąt centów.

No i muszę już myśleć, co zrobię, gdy za kilka lat dojdzie do wymarzonego finału Ligi Mistrzów, w którym Real Murcia zmierzy się z Napoli. Będę miał wtedy dylemat, za kogo mocniej ściskać kciuki. Podejrzewam, że jednak będę się kierował sercem i postawię na klub z Italii. Ale nie mówcie o tym innym udziałowcom Realu, bo jeszcze mnie posądzą o działanie na szkodę firmy.

 

Autor jest felietonistą Sztos.pl. Z zamiłowania kibic i turysta. Uwielbia Hiszpanię, Włochy i klub SSC Napoli. Jest redaktorem serwisu dla polskich kibiców www.napoli24h.pl. Publikował m.in. w „Focusie” i „Focusie Historia”.