Zaczęło się łatwo. Metoda małych kroków. Codziennie 30 minut niezmąconego niczym czytania. Bardzo szybko okazało się, że tak jak łatwo wygospodarować ten czas, tak samo łatwo o tym zapomnieć. Efekt? Przez pierwszy 14 dni sześć razy zapomniałem o czytaniu. Tragedia.

Kiedy czytać jak się nie ma czasu?

Postanowiłem podejść do sprawy logicznie. Przez 5 dni analizowałem, gdzie czas przecieka mi przez ręce. Wnioski były proste – codziennie spędzam ponad półtorej godziny w środkach transportu miejskiego. Tak, wiem – „przecież w autobusach też można czytać!”. Czasem mam wrażenie, że mówić tak może tylko osoba, która porusza się autobusami raz na rok i nigdy w godzinach szczytu. Wyjęcie książki bardzo często jest niemożliwym zadaniem, szczególnie, jeśli zależy nam na naszym zdrowiu i chcielibyśmy trzymać się jakiejś poręczy.

Prawdopodobnie właśnie wtedy po raz pierwszy wpadłem na pomysł „przełączenia się” na audiobooki. Po wyjściu z pracy zakładasz słuchawki, włączasz aplikację na telefonie i spokojnie słuchasz czytanej przez lektora książki. Żadnych ograniczeń, a dodatkowo nie musisz słuchać jak współpasażerki rozmawiają o promocjach w dyskoncie. Jest tylko jedno „ale”. Jeśli myślisz, że słuchanie książki jest tym samym, co jej czytanie, to jesteś w błędzie. To zupełnie inne odczucie i wielu ludzi, z którymi o tym rozmawiałem twierdziło, że mniej dla nich relaksujące. Coś za coś. Jedni wolą słuchać, inni czytać słowa z kartki.

Zwróciłem się z do firmy Storytel, jednej z największych internetowych platform z książkami w werskacj audio,  z zapytaniem czy pomogą mi w moim eksperymencie. Tak rozpoczęła się moja 30 dniowa (narazie) przygoda z audiobookami.

Oto 5 audiobooków w ofercie Storytel, na które moim zdaniem warto zwrócić uwagę:

Wojciech Chmielarz, „Podpalacz”, czyt. Andrzej Mastalerz

 

Jeśli lubisz dobre kryminały, książki Wojciecha Chmielarza mogę polecić ci z czystym sumieniem. „Podpalacz” to pierwsza część cyklu z komisarzem Jakubem Mortką. W zimową noc w willi na warszawskim Ursynowie wybucha pożar, w którym ginie właściciel domu, biznesmen, a jego żona, celebrytka, zostaje ciężko poparzona.Komisarz ma nadzieję, że to gangsterskie porachunki, ale wkrótce się okazuje, że trafił na seryjnego podpalacza, który krąży po mieście z koktajlami Mołotowa. Z pozoru prosta sprawa coraz bardziej się komplikuje. Emocje gwarantowane. Uprzedzamy komisarza Mortkę naprawdę łatwo polubić, a od tego do spacerowania wokół domu, żeby dosłuchać rozdziału do końca już naprawdę blisko.

Łukasz Orbitowski, „Exodus”, czyt. Jacek Rozenek

Łukasz Orbitowski zaczynał od pisania fantastyki, co dobrze widać w jego współczesnej twórczości. Elementy magiczneswobodnie przeplatają się w niej z bardzo realistycznymi, a czasami nawet brutalnymi opisami. Tym razem autor wrzuca słuchacza/czytelnika w niezwykle wartką historię człowieka, który całe swoje dotychczasowe życie porzuca za sobą. Jedno jest pewne – musi uciekać przed siebie. Przed nim hałaśliwy Berlin, obóz przesiedleńczy u podnóża Alp, półświatek Lublany i grecka wyspa, gdzie zbliży się do strasznej tajemnicy. „Exodus” pozbawia poczucia bezpieczeństwa i ciska w obszary mroku, których istnienie się przeczuwasz, ale o których boisz się myśleć. Ciarki na plecach gwarantowane.

Stanisław Grzesiuk, „Boso, ale w ostrogach”, czyt. Arkadiusz Bazak

Jeśli do tej pory nie miałeś w swoim ręku żadnej książki Stanisława Grzesiuka, zdecydowanie powinieneś zacząć od „Boso, ale w ostrogach”. Dlaczego warto? Bo nikt nie pisze o przedwojennej Warszawie w taki sposób jak Grzesiuk. Czytelnik poznaje miasto i jego najciemniejsze zakamarski nie z perspektywy statecznego (nudnego?) przewodnika, ale od strony młodego rozrabiaki, któreu nieobce są bójki i małe kradzieże. Styl Grzesiuka cechuje prosty, lecz jednocześnie barwny język oraz humor, obecny nawet wtedy, kiedy — jak w „Pięciu latach kacetu” ‚— pisze o obozach koncentracyjnych. Ostrzegamy, kilka minut słuchania i przeniesiecie się kiladziesiąt lat wstecz. Lepiej być na to przygotowanym – załóżcie kaszkiet i chustkę na szyję.

Roland Lazemby, „Michael Jordan. Życie”, czyt. Wojciech Żołądkowicz

Jeśli lubisz koszykówkę, nie możesz przejść obok tej książki obojętnie. „Michael Jordan. Życie” cztery lata temu została „Sportową Książką Roku” i wcale się nie dziwimy. Z lektury nie tylko dowiecie się wszytskiego o NBA, poznacie przyzwyczajenie i nawyki mistrza, ale też zrozumiecie, że bycie prawdziwym liderem jest jedną z najtrudniejszych funkcji jakie można sobie wyobrazić. Roland Lazenby przez blisko 30 lat śledził karierę MJ-a i był świadkiem tego, jak z nieopierzonego chudzielca przemienił się w rozpoznawalnego na całym świecie ambasadora koszykówki. Dzieło amerykańskiego dziennikarza sportowego powstało na podstawie niezliczonych rozmów z przyjaciółmi, kolegami z parkietu oraz członkami rodziny koszykarza, a także nim samym. Mistrzostwo w każdym słowie.

Yuval Noah Harari,  „Homo Deus”, czyt. Derek Perkins

Kontynuacja bestsellerowego „Sapiens. Od zwierząt do bogów”. W tej części Harari, profesor historii na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie, rozwija niepokojącą wizję przyszłości, w której człowiek osiągnie rzeczy dotychczas niewyobrażalne, ale za to zwycięstwo przyjdzie mu zapłacić bardzo wysoką cenę. Od wizji opisanej na stronach najnowszego dzieła Harariego nie dzielą nas jednak lata lub stulecia – ma ona swój początek już teraz, w XXI wieku. Myślisz, że genetyka pozwala nam na ograniczenie dziedziczenia chorób? Ma też swoje mroczne strony. Myślisz, że stopniowo zmniejszający się poziom głodu na świecie to sukces? Zdaniem Harariego powinniśmy zacząć się martwić nadmiarem jedzenia. Uważajcie – ta książka otwiera oczy i trudno je potem przymknąć z powrotem.

 

 

Autor jest zastępcą redaktora naczelnego Sztos.pl, dziennikarzem i copywriterem. Publikował m.in. w „Focusie” i „Fit&Formie”. Jeśli akurat nie pisze, a to zdarza się rzadko, gra amatorsko w piłkę nożną i parzy kawę. W życiu trzyma się tylko jednej sprawdzonej zasady – jeśli chcesz poznać miasto, poznaj jego kawiarnie. Insta @oldfashionedlad