Nie obawiasz się, że kręcąc serial o dziennikarzach, tym bardziej narażacie się na naszą krytykę?

Faktycznie, jest to trochę dziwne! Nawet sama rozmowa z tobą. Bo co mogę ci powiedzieć o dziennikarstwie, skoro to twoja praca, a ja jestem aktorką? Jest z tym związana pewna presja. Ale mamy tu również opowieść o dwójce młodych dziennikarzy, z całkowicie odmiennym podejściem do tego zawodu. Zapewne świeżym, bo jeszcze nigdy nie mieli do czynienia z mediami, lecz równocześnie cokolwiek niewyrobionymi, przez co są bardziej podatni na wpływy. I to chyba najczęściej z ich perspektywy będziesz oglądał pracę redakcji. To ludzie niemalże z zewnątrz.

Ale ty chyba nie grasz nieopierzonej reporterki?

Gram Holly Evans, kierowniczkę działu newsowego dziennika „Herald”. To doświadczona, zacięta i zawzięta osoba faktycznie lojalna dziennikarskiej misji, bojowniczka o prawdę, co często kosztuje ją relacje z bliskimi jej osobami, w tym kolegami z pracy niepodzielającymi jej zaangażowania. Ale Holly nie zna innego życia niż życie dziennikarki, ma do wykonania swoistą misję, którą jest ciągłe informowanie opinii publicznej o tym, co dzieje się na świecie, bez przebarwień. Rzadko trafiają się podobne role, role kobiet, które z taką pasją realizują się zawodowo i robią prawdziwe kariery.

Nie powiedziałbym. Mamy przecież coraz więcej fajnych ról kobiecych.

Owszem, ale chodzi mi o to, że filmy zbyt często pokazują, że można mieć jedno albo drugie, czyli albo rodzinę, albo karierę. A tutaj nie zobaczysz tego kontrastu polegającego trochę na emocjonalnym szantażu. Niejednokrotnie przeciwstawia się bowiem sceny zza biurka przebitkom z domu, gdzie na mamę czeka po nocy dwójka smutnych dzieci. Holly, choć spełnia się jako dziennikarka dużej gazety i czasem faktycznie z powodu jej pracoholizmu cierpią ludzie, których kocha, jest przede wszystkim kobietą sukcesu. I taką bohaterkę chcieliśmy pokazać, silną kobietę.

Opowiesz o researchu, jaki musiałaś wykonać przed wejściem na plan?

Mieliśmy okazję odwiedzić redakcje „Guardiana” i „Daily Mirror”, dwóch dużych brytyjskich gazet, gdzie rozmawialiśmy z pracującymi tam dziennikarzami, byliśmy obecni na konferencjach i kolegiach, patrzyliśmy, jak piszą artykuły. Spotkałam się z jedną z tamtejszych redaktorek, którą wypytałam, jak praca wpływa na jej życie osobiste, czemu chciała być dziennikarką i nad czym aktualnie pracuje. Powiedziała mi cenną rzecz, że bodaj najbardziej satysfakcjonującym doświadczeniem, jakie przeżyła, było przekonanie paru gazet do współpracy przy publikacji wyjątkowo istotnego materiału, dyskusje z naczelnymi i przezwyciężenie różnic ich dzielących.

Powiedz mi jeszcze, czy twój „Herald” to brukowiec, czy opiniotwórczy dziennik?

To poważny dziennik, nie żaden tabloid. Lekko lewicujący, jak „Guardian”.

Jak na brytyjski serial przystało, „Press” ma się zakończyć po zaledwie sześciu odcinkach, lecz czy będzie to naprawdę definitywny koniec?

Trudno powiedzieć, ale ten nasz serialowy świat zbudowany jest tak, że możemy kręcić praktycznie bez końca. Sześć godzin absolutnie nie wyczerpuje tematu. Kto wie, co się jeszcze przytrafi Holly?

Rozmawiał: Bartek Czartoryski

 

Autor jest felietonistą Sztos.pl. Samozwańczy specjalista od popkultury, krytyk filmowy, tłumacz literatury i komiksów. Prowadzi fanpage Kill All Movies.