Zarejestrowanie auta na „małych blachach” kosztuje 920 zł mniej. Nie oznacza to jednak, że wyróżnianie się w promocyjnej cenie nie przysporzy problemów w przyszłości.

Dożyliśmy czasów, kiedy wyróżnianie się stało się czymś ważniejszym od zdrowego rozsądku. Wydaje mi się, że wiem, w czym leży problem. Nie chciałbym jednak wyjść na trenera rozwoju osobistego, bo nie cierpię tego typu ludzi. Ich błyskotliwość jest odwrotnie proporcjonalna do nieustępliwości w chęci wciskania za wszelką cenę, nawet najgłupszych rad. Jeszcze gorsze w tym wszystkim jest to, że są ludzie, którzy płacą im się za to.

Po co się wyróżniać?

Problemem jest poświęcanie zbyt dużej ilości czasu na przeglądanie obrazków. Oczywiście nie robi się tego bez powodu. Z racji tego, że żyjemy coraz szybciej, obrazki, czy filmy stały się znacznie lepszym nośnikiem treści niż tekst. Świetnie wykorzystują to osoby, które założyły serwisy Instagram, Flickr i tym podobne, ponieważ dosłownie każdy może zamieścić tam co zechce. Czas pokazał, że nie rzadko w ten sposób, takie „szaraki” jak ty, ja, ona, czy on, mogą dość do sławy i wielkich pieniędzy.

Instagram stał się gigantyczną siłą, bo ludzie znikąd stali się nie tylko modowymi influencerami (to z reguły raczej nie jest szkodliwe), ale też autorytetami w sferze życia oraz jego stylu.

Dzisiejszy temat co prawda nie dotyczy ich bezpośrednio, ale mogę przypuszczać, że internet w jakimś stopniu jest odpowiedzialny również za masowe wydawanie wąskich tablic rejestracyjnych. Te zostały wprowadzone do obiegu w lipcu ubiegłego roku i z założenia mają służyć do rejestrowania samochodów sprowadzonych ze Stanów Zjednoczonych, czy Japonii. Dlaczego właśnie akurat z tych zakątków świata? Ponieważ nie da się zarejestrować aut bez zaginania (czyt. w świetle prawa „niszczenia”) tablic. Fantastyczny pomysł i szczerze powiedziawszy długo czekałem na tego typu ruch!

Czemu robisz to źle?

Niestety, jak to często bywa z bardzo dobrymi pomysłami, lądują w koszu z napisem „Ambitne, ale do kitu”. W praktyce, pierwszy lepszy Janusz indywidualizmu, nie chcący inwestować, jeśli nie równowartości samochodu, to przynajmniej znacznej jego części, w indywidualne tablice rejestracyjne, może zamówić wąskie „blachy”. Tak oto dużo łatwiej spotkać na polskich ulicach Volkswagena Passata, Golfa, BMW X5, Audi A8, czy Kię Cee’d z takimi tablicami niż Forda Mustanga, Chevroleta Express albo Lincolna Town Car. Zabawne? I tak, i nie. Samochody na „wąskich”, z miejscem na klasyczną tablicę wyglądają tak, jakby czegoś im brakowało, doskonale odzwierciedlając stan umysłu właściciela.

Nie śmieszne jest jednak to, że — przynajmniej na chwilę obecną — liczba tak zarejestrowanych samochodów jest ograniczona i wynosi jedynie 278 064 (po 17 379 na województwo). Wbrew pozorom, nie jest to na tyle dużo, by swobodnie rejestrować wszystko, co popa

małe tablice rejestracyjne

fot. https://leftlane.pl

dnie. Efektem egoizmu, ignorancji i bezguścia będzie sytuacja, w której nie będzie możliwości zamówienia „blach” do auta z węższą wnęką na rejestrację. Nie oznacza to jednak, że nieuzasadnione korzystanie z mniejszych tablic pozostanie bezkarne.

Cena indywidualizmu

Już w momencie rejestrowania samochodu, trzeba potwierdzić, że zapoznano się z adnotacją, iż za składanie fałszywych zeznań można trafić do więzienia na 8 lat. Zapis ten nie tylko dotyczy danych osobowych, ale też informacji związanych z rejestrowanym pojazdem. W tym również odnośnie mniejszej wnęki na tablicę rejestracyjną. Tutaj akurat nikt nie będzie wychodzić przed budynek wydziału komunikacji, by zweryfikować, czy aby na pewno petent nie kłamie w tej sprawie. Kłopoty mogą pojawić się w momencie kontroli drogowej, albo przeglądu technicznego.

Policjant ma prawo odebrać dowód rejestracyjny, a diagnosta nie podbić pieczątki, ze względu na zbyt wąską tablicę rejestracyjną.

Chęć wyróżniania się nawet za cenę więzienia

W praktyce raczej wątpliwe jest, by niedowartościowany posiadacz zbyt małych tablic miał trafić za kratki na osiem lat. To sąd ostatecznie wymierza karę, biorąc pod uwagę ocenę szkodliwości czynu. Kwestia przeglądów również jest dyskusyjna. Koledzy z leftlane.pl sprawdzili, czy samochody europejskie z wąskimi tablicami rejestracyjnymi będą mogły dostać pieczątkę do dowodu. Już czwarty telefon do Stacji Kontroli Pojazdów skończył się pozytywną odpowiedzią.

Co, jeśli właściciel małych tablic pójdzie po rozum do głowy i do swojego SEAT-a Altea będzie chciał zamontować tradycyjne „blachy”. Naturalnie jest taka możliwość. Wiąże się to jednak z wydaniem 180 zł i wymianą dowodu rejestracyjnego. O ile ktoś nie przypomni sobie o oświadczeniu dotyczącego składaniu fałszywych zeznań. Jaki jest morał tej bajki? Surowość kary nie jest przerażająca, bo i po co się nią przejmować, skoro jej nieuchronność jest tematem mocno dyskusyjnym. Dlatego też, pan Ziobro musiał chyba spaść z wysokiego konia proponując 25 lat więzienia za wyłudzenie VAT-u. Taki sam wyrok można dostać za zabójstwo.

 

Autor jest felietonistą Sztos.pl. Z motoryzacją związany silnym uczuciem od urodzenia. Osiem lat temu zaczął pisać o samochodach a od siedmiu zasiada za kierownicami różnych aut, nie tylko by na własnej skórze przekonywać się o tym, jak bardzo potrafią zaskoczyć, ale też po to, by od czasu do czasu spełnić motoryzacyjne marzenia. Obecnie do znalezienia jeszcze na „motocollection.pl” oraz magazynie „Flota”.