To oczywiście nie jedyny producent, który próbuje swoich sił z tego typu konstrukcjami. W zeszłym roku prototyp składanego urządzenia pokazało ZTE, ale projekt ten nie zyskał uznania dziennikarzy i potencjalnych klientów. A ja się zastanawiam, czy tego typu produkty są nam dziś potrzebne? Poza zachwytem nad możliwościami i gigantyczną pracą działów R&D szukam praktycznego zastosowania. Praktyczne jeszcze na siłę znajdę, ale codzienne korzystanie z takich konstrukcji wydaje mi się wyjątkowo mało komfortowe.

 

Problemy techniczne

Dość długo już czekamy na tego typu konstrukcje. Bez problemu możemy wyprodukować elastyczne połączenia elektroniczne, elastyczną obudowę, mamy elastyczne ekrany. Problemem jest stworzenie elastycznego procesora i elementów elektronicznych, ale także akumulatora. Dlatego zeszłoroczna konstrukcja ZTE to po prostu dodatkowy ekran połączony zawiasem. Składać się składa, ale efekt końcowy raczej nieciekawy. Powstała gruba i dość ciężka konstrukcja, którą tylko wybitni miłośnicy marki chcieliby nosić w swoich kieszeniach. Pamiętacie – kiedyś składane telefony robiły furorę. Motorola Razr, Samsung Shark czy Nokia N95 były marzeniami wielu osób. Oczywiście ich sposób działania był odmienny od tego, co proponuje się nam dziś, jednak sentyment do takich rozwiązań pozostał.

Samsung poszedł nieco inną drogą i przynajmniej wizualnie jego pomysł na składany smartfon jest o niebo lepszy. Jeśli tylko finalny projekt będzie wyglądał tak samo lub bardzo podobnie do renderów, to designersko jest po prostu nieźle. Jednak to czy coś jest ładne, nie determinuje jeszcze funkcjonalności.

Duża kanapka

Pamiętacie starą Nokię 9000i Communicator? Takie miałem skojarzenia patrząc na ubiegłorocznego ZTE. Dziś taki rozmiar telefonu po prosu nie przejdzie i dlatego o pomyśle ZTE pamiętają tylko dziennikarze. Samsung poszedł o krok dalej i pokazał prawdziwie wyginany ekran, który możemy złożyć na pół. Dzięki temu telefon ma mieć po rozłożeniu 8 cali, a po zamknięciu 5. Jednak po złożeniu konstrukcja dwukrotnie zwiększa swoją grubość. Idę o zakład, że dla wielu osób będzie to nie do przejścia. Składana konstrukcja siłą rzeczy musi być miejscami pozbawiona wewnętrznej ramy, a to podnosi podatność uszkodzenia. Dlatego w przypadku takiego telefonu etui zewnętrzne będzie raczej wymogiem. Z cienkiego, rozłożonego urządzenia robi się nam wielowarstwowa kanapka. Nagle czar pryska.

 

Oczywiście, od tego co pokazano, do finalnego modelu jeszcze długa droga i coś się pewnie zmieni, ale diametralnych zmian bym się już nie spodziewał. Jednak jest coś jeszcze. Trzy ekrany, to nie jeden, a to oznacza wprost apetytu na energię. Albo producent wpakuje tam wielkie baterie, albo czas użytkowania, szczególnie po rozłożeniu będzie daleki od dzisiejszych standardów.

Przygotuj miliony monet

Informacje o cenach tego telefonu też nie są przyjazne. Początkowo mówiono o około 1800 dolarach, a kilka dni temu przecieki zbliżone do Samsunga mówią już o 2500 dolarów. Na polskie realia oznaczałoby to cenę sporo powyżej 10.000 zł – trochę mało sztos, co?

Zmiany są potrzebne i kierunek jest dobry

Sama idea elastycznego telefonu jest mi bardzo bliska. Mam wrażenie, ze Infinity Flex (bo tak nazywa się wyświetlacz Samsunga) to tylko pierwszy krok na ciekawej drodze zmian w smartfonach. Potężny jak na telefon ekran po rozłożeniu przypomina tablet, dodatkowy ekran po zamknięciu jest już bardziej klasyczny. Takie połączenie pozwoli na korzystanie z urządzenia w zupełnie nowy sposób. Jaki? No tego do końca nie wiadomo, a to między innymi od tego zależy, czy klienci zechcą wydać na nie swoje pieniądze.

Jeśli sam Samsung oraz liczni developerzy nie pokażą aplikacji, które naprawdę są w stanie wykorzystać potencjał tego rozwiązania, to może ono podzielić los ZTE. Trzymam kciuki, żeby się jednak udało. Choć sam nie widzę potrzeby posiadania tego typu urządzenia, to liczę, że to dopiero pierwsza jaskółka większych zmian. A na te czekamy wszyscy. Oczami wyobraźni widzę po prostu elastyczne smartfony, które w razie potrzeby owiniemy wokół nadgarstka itd.

 

Autor jest felietonistą Sztos.pl, maniakiem technologii, butów i mobilnej fotografii. Stara się nigdy nie jeść na czczo. Jarka znajdziecie na Instagramie @dexterek