Co nam przyniesie rok 2019? Oczywiście wybory! Pod sztandarem polskim i gwiaździstym UE. Lecz o tym sza, to temat niesztosowy, niestosowny.

Jeśli zerkniemy w kalendarz mniej polityczny, okaże się, że w Polsce świętowane będzie m.in. 450-lecie Unii Lubelskiej, 100 lat od pierwszego powstania śląskiego, 100-lecie urodzin Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, 200-lecie Stanisława Moniuszki… Ziew? Niekoniecznie. Ziewać na samą myśl o tych rocznicach będą fani sióstr Godlewskich i polskich komedii romantycznych. A pozostali – co, kto lubi. Mole książkowe odkurzą dzieła Herlinga. Melomani przypomną „Halkę” i „Straszny dwór”. A miłośnicy historii podjarają się zwłaszcza rocznicą zawarcia Unii Lubelskiej, bo będzie można wspomnieć o mocarstwowej Rzeczypospolitej szlacheckiej i niewykorzystanych dziejowych szansach (czyli nastawmy się na mieszaninę napinania mięśni i samobiczowania).

Aha, nie zapominajmy o 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej. To będzie okazja zarówno do refleksji, jak i rozliczeń: dlaczego Zachód nie przeprosił za zostawieni nas na pastwę losu; kto i dlaczego zbojkotował obchody; co świat wie o polskiej martyrologii; dlaczego Mel Gibson nie zrobi megaprodukcji z hollywoodzkimi gwiazdami o obronie Wizny etc.

Kiedy dni wolne w 2019 roku?

Na samą myśl o kolejnych narodowych sporach człowiek marzy o urlopie. Zaglądamy do kalendarza, szukając dni wolnych. 1 maja to środa, a 3 maja – piątek. Nieźle. Kroi się dłuższy majowy weekend. A co z Gwiazdką? Kalendarz chyba równie dobry, jak w mijającym roku: wigilia we wtorek, dni wolne we środę i czwartek. Trzeba tylko uzupełnić urlopami początek i koniec tygodnia, żeby byczyć się 9 dni. Ale wiecie co, to naprawdę byłoby słabe, żeby cały rok przeleciał nam przez palce, bo czekamy tylko na dłuższy odpoczynek w grudniu!

Szkoda, że nie ma żadnej wielkiej futbolowej imprezy. To taki smutny rok bez mundialu i bez EURO. Pozostają rozgrywki ligowe, pucharowe i – szczególnie dla fanów piłki południowoamerykańskiej – Copa America, rozgrywana tym razem w Brazylii. Może będzie to ostatnia okazja dla Lionela Messiego na zdobycie jakiegokolwiek istotnego trofeum z reprezentacją narodową Argentyny? Dodajmy, że Copa America nie zdołały wygrać takie gwiazdy jak Pele, czy Maradona. Messi więc chociaż w tym mógłby je przeskoczyć…

View this post on Instagram

Best #Messi moment of 2018? 🧐

A post shared by Leo Messi Club – LMC 🔥 (@leomessiclub) on

Kto zdominuje kosmos?

Mnie w 2019 roku szczególnie interesować będzie wyścig. Ale nie sportowy. Wyścig w kosmos. Dopiero co na początku stycznia na Księżycu wylądowała chińska bezzałogowa sonda Chang’e 4. Ma zbadać niewidoczną stronę naszego satelity. A przede wszystkim jest kolejnym propagandowym sygnałem, że Chińska Republika Ludowa ma kosmiczne ambicje! Na razie księżycowymi ambasadorami Chińczyków są… specjalnie przygotowane sadzonki ziemniaków i jaja jedwabników. Brzmi to dziwacznie, ale chodzi o poważny eksperyment. Umieszczone w hermetycznym pojemniku, jedwabniki mają pożywiać się roślinami i wytwarzać dwutlenek węgla, który z kolei posłuży kartoflom do fotosyntezy i wytwarzania tlenu potrzebnego dla jedwabników. Taki mały ekosystem. Chińska aparatura rejestruje i filmuje postępy. Prawdziwe naukowe jaja.

ciemna strona księżyca

3 stycznia chińska sonda Chang’e – jako pierwsza – wylądowała na ciemnej stronie Księżyca (Fot. NASA)

Z drugiej strony mam zamiar śledzić, jak radzi sobie NASA oraz „prywatni” zdobywcy kosmosu: Musk, Branson i inni. Może 2019 rok znacznie przybliży nas do marzeń o orbitalnej turystyce, budowie stałych baz na Księżycu i wysłaniu człowieka na Marsa? W końcu mija w tym roku 50 lat od chwili, gdy człowiek postawił stopę na Srebrnym Globie…

A jeśli się nie uda, to pozostanie już tylko czekać na grudniową premierę dziewiątego epizodu „Gwiezdnych wojen”. Lecz w tym wypadku raczej ciężko być optymistą. Młodym bohaterom brak charyzmy, a weterani poszli w odstawkę. Chyba że zamiast martwych Hana Solo i Lei, akcję pociągnie wiekowy Lando Calrissian. Zobaczymy, z kim będzie moc w 2019 roku…

 

Autor jest felietonistą Sztos.pl, dziennikarzem, pisarzem, prowadzi bloga „Historyjki”, który można odwiedzić na adamweglowski.wordpress.com