Raport opublikowany niedawno przez analityków Kaspersky Lab nie pozostawia złudzeń. Naukowcy spodziewają się, że w ciągu pięciu lat będą potrafili dokonać elektronicznego zapisu sygnałów mózgowych, które tworzą wspomnienia. Następnie będą mogli je poprawić, a nawet wygenerować na nowo. I ponownie umieścić je w mózgu.

Dziesięć lat dzieli nas od pojawienia się na rynku pierwszych implantów poprawiających pamięć, a za około 20 lat postęp technologiczny może umożliwić znaczące kontrolowanie wspomnień.

Jeśli wydaje się ci, że to długa perspektywa, jesteście w błędzie. Komputer sterujący misją kosmiczną Apollo 11 miał taką moc obliczeniową, jak współczesny kalkulator za kilkadziesiąt złotych. Pomyśl, jak szybko rozprzestrzeniła się biometria, inteligentni asystenci domowi, sztuczna inteligencja czy autonomiczne pojazdy. Do tego praktycznie z roku na rok moc obliczeniowa procesorów i kart graficznych się podwaja. Zatem te wyliczenia są aktualne na obecny stan technologii, a już w przyszłym roku mogą się skrócić o połowę.

Jak to odczytać wspomnienia?

„Perspektywa zmiany i wzmocnienia naszych wspomnień za pomocą elektrod może wydawać się kompletną fikcją, jednak opiera się na rzetelnej nauce, której fundamenty istnieją już dzisiaj. Pojawienie się protez pamięci to tylko kwestia czasu. Współpraca w celu zrozumienia i przezwyciężenia pojawiających się zagrożeń i luk w zabezpieczeniach, gdy technologia ta jest jeszcze stosunkowo nowa, z pewnością zaprocentuje w przyszłości.” – powiedziała Laurie Pycroft, neurobiolożka z Uniwersytetu Oksfordzkiego.

Skoro zatem możliwe jest zapisywanie wspomnień, można również je odczytywać. Bardzo proste i logiczne. Uwierzcie mi, że z chęcią z tego skorzystamy. Sam nie jesteś pewien, czy podoba ci się ten pomysł? Zrób prosty test – ile numerów telefonów do rodziny i przyjaciół znasz na pamięć? A ich dat urodzin? No właśnie. Za dziecka znałem na pamięć numery całej rodziny i wszystkich znajomych. Dziś mam wszystko w smartfonie, tak samo jak wpisuje tam wszystkie wydarzenia, urodziny etc. Uwalniam swoją pamięć i posiłkuje się pamięcią urządzeń. Perspektywa tego, że z fotograficzną dokładnością odtworzę najlepszą chwilę ze swojej sypialni, bo zapisałem ją w swoim implancie pamięci jest serio sztos. Tak samo, jak dla studenta zapisanie nudnego wykładu i zrzynania z implantu na egzaminie.

W czym jest problem?

Badacze z laboratoriów Kaspersky wzięli pod lupę dostępne współcześnie urządzenia wszczepiane w nasze ciała, a służące wywoływaniu głębokiej stymulacji mózgu. To choćby takie medyczne „gadżety” jak wszczepialne generatory impulsów (ang. Implantable Pulse Generators, IPG) lub neurostymulatory. Generatory te wysyłają impulsy elektryczne do określonych obszarów w mózgu w celu leczenia takich schorzeń jak choroba Parkinsona, drżenie samoistne, ciężkie depresje czy zaburzenia obsesyjno-kompulsywne. Celem jest ratowanie ludzkiego zdrowia i życia więc takich urządzeń wszczepia się coraz więcej. I tu pojawia się problem. Nowoczesne urządzenia tego typu programowane są zdalnie poprzez Bluetooth. Lekarz dysponując np. dowolnym tabletem ze sklepowej półki i odpowiednim oprogramowaniem może w prosty sposób skorygować ustawienia sprzętu. Niestety, wszyscy wiemy, że każdy system operacyjny ma luki i dziury, bardzo chętnie wykorzystywane przez cyberprzestępców. To jednak nie jest największe zagrożenie.

Sprzęt wszczepiany w ludzkie ciało musi dawać możliwość szybkiej i łatwiej ingerencji w jego pracę niemal w każdej placówce medycznej. Nie ma tu mowy o podaniu silnego hasła szyfrującego pacjentowi, bo co w przypadku utraty przez niego przytomności? Powiecie, że niech takie hasło trzyma macierzysta przychodnia. Załóżmy zatem, że twój implant pamięci wariuje na urlopie, dostajesz ataku spazmów, sytuacja robi się poważna, a lekarz z drugiego końca świata próbuje się dodzwonić do osiedlowej przychodni w Polsce. Odpada! Dlatego właśnie stosuje się uniwersalne hasła, a w oprogramowaniu celowo pozostawia tylne drzwi.

Co więcej, transmisja między tabletem lekarza, a implantem nie jest najczęściej szyfrowana. Jaki problem dla potencjalnego przestępcy, aby ją przechwycić i zmodyfikować według jego potrzeb?

Implanty pamięci to jeszcze przyszłość, ale wszystkie inne implanty są już szeroko stosowane. Wyobraź sobie teraz przestępcę, który tak modyfikuje pracę twojego implantu, że zadaje ci niewyobrażalny ból i cierpienie. Robi przerwę i mówi – wpłacasz okup, czy bawimy się dalej? To niestety – przynajmniej w teorii – możliwe jest już dziś.

 

Autor jest felietonistą Sztos.pl, maniakiem technologii, butów i mobilnej fotografii. Stara się nigdy nie jeść na czczo. Jarka znajdziecie na Instagramie @dexterek