Szukaj

Z głową w chmurach

Baloniarstwo to nie tylko loty widokowe dla turystów. To także sport, w którym Polacy osiągnęli ostatnio wielki sukces!

Pewnie znacie zdjęcia z folderów biur podróży przedstawiające kolorowe balony unoszące się nad turecką Kapadocją. A może widzieliście zawody, które odbywają się między innymi w Nałęczowie i Ełku? Obserwowanie wielkich statków powietrznych na tle nieba zawsze robi wrażenie. Dla niektórych to jednak nie tylko efektowna zabawa, ale i poważna rywalizacja. Polacy zawsze byli w niej mocni, ale na sukces w najważniejszych zawodach musieli czekać aż 35 lat. 1 października 2018 roku wreszcie się udało: Mateusz Rękas i Jacek Bogdański zdobyli Puchar Gordona Bennetta!

Wiekowa tradycja

Amerykański dziennikarz i wydawca prasowy James Gordon Bennett Jr. pierwsze zawody zorganizował w 1906 roku. Obserwowało je w Paryżu 200 tysięcy widzów. W kolejnych latach rywalizowano w kraju, którego reprezentanci wygrali ostatnią edycję. W związku z tym do wybuchu II wojny światowej impreza najczęściej wędrowała do Stanów Zjednoczonych (Amerykanie wygrali 10 razy) i Belgii (siedem zwycięstw). Ale odbywała się także w Warszawie, i to aż trzykrotnie! Polacy należeli do czołowych baloniarzy. W 1933 roku Puchar zdobyli Franciszek Hynek i Zbigniew Burzyński. W kolejnych dwóch edycjach obaj wygrywali jeszcze po jednym razie, ale już z innymi partnerami.

W 1938 roku Polacy odnieśli czwarte zwycięstwo i następne zawody miały się odbyć 3 września 1939 we Lwowie. Wybuch wojny nie tylko uniemożliwił rywalizację, ale też przerwał na wiele lat organizację Pucharu Gordona Bennetta.

Czy istnieje piękniejszy widok?

Powrót po latach

Kolejny raz o wspaniałe trofeum rywalizowano dopiero w 1983 roku. Okazało się wówczas, że mimo upływu wielu lat Polacy wciąż są znakomici, bo w Paryżu wygrali Stefan Makné i Ireneusz Cieślak. Sukces został dostrzeżony i doceniony w kraju. Zwycięska załoga zajęła znakomite 8. miejsce w Plebiscycie „Przeglądu Sportowego” na najlepszego sportowca roku!

Przez wiele lat nasi piloci nie potrafili ponownie zdobyć Pucharu. Najczęściej próbował Makné, który po triumfie z 1983 roku startował jeszcze szesnaście razy i czterokrotnie stawał na niższych stopniach podium.

W kierunku domu

I wreszcie kilka tygodni temu załoga Rękas-Bogdański wygrała w szwajcarskim Bernie. Choć tak naprawdę, po pokonaniu w linii prostej 1145 kilometrów, zakończyli swój lot… w Polsce, w okolicach Ostródy. Wszak w imprezie chodzi o to, by wypełniony gazem balon pokonał jak najdłuższy dystans. Na kierunek lotu wpływają wyłącznie warunki pogodowe (oczywiście wiatr!) i możliwość przebywania w przestrzeni powietrznej danego kraju. Amerykanie, którzy zajęli drugie miejsce, lądowali we Włoszech, a większość startujących załóg wybrała jeszcze inny kierunek i kończyła lot na terenie Francji. Polacy postąpili zatem słusznie podążając do własnego kraju!

Zwycięska ekipa w pełnym składzie

Śladem Francuzów

Sukcesy naszych rodaków nie powinny dziwić. Polacy należeli przecież do prekursorów baloniarstwa. Pierwszeństwo należy się jednak bezwzględnie Francuzom. W 1783 roku bracia Montgolfier wypuścili papierowo-płócienny balon napełniony gorącym powietrzem. W tym samym roku przeprowadzili oni pierwszy lot załogowy, powierzając rolę pasażerów… baranowi, kogutowi i kaczce. Kilka tygodni po zwierzętach w powietrze wznieśli się wreszcie także ludzie.

Również w Polsce jako pierwszy poleciał balonem zwierzak. Pionierem był w 1786 roku Filuś, kot księżnej Izabeli Czartoryskiej. Niestety, lot zakończył się dla niego tragicznie. Szczęśliwiej lądował trzy lata później Francuz Jean Blanchard, który jako pierwszy pilot latał nad Polską. Świadkiem jego startu był w Warszawie nawet król Stanisław August Poniatowski. W maju 1790 roku, w kolejnym locie nad stolicą, Blanchardowi towarzyszył pisarz, podróżnik i polityk Jan Potocki. I to właśnie autor „Rękopisu znalezionego w Saragossie” (notabene tworzący… po francusku) został pierwszym polskim aeronautą.

Kosmiczne loty

Obecnie balony nie odbiegają drastycznie wyglądem od swych pierwowzorów sprzed ponad dwóch wieków. Choć oczywiście powstają też bardziej złożone konstrukcje. Służą one do pokonywania kolejnych barier i rekordów, ale też do zaspokajania zachcianek bogaczy. Brytyjczyk Richard Branson, twórca firm należących do „Virgin Group”, jako pierwszy przeleciał nad oceanami. Amerykański milioner Steve Fossett w 2002 roku okrążył balonem samotnie kulę ziemską. Inni śmiałkowie myślą już zapewne o lotach kosmicznych.

Jednak nawet jeśli osiągnięcia polskich pilotów nie są równie spektakularne, a przede wszystkim tak nagłośnione przez media, to warto je docenić. Bo choć rekordzistą Pucharu Gordona Bennetta jest oczywiście Francuz (Vincent Leys w latach 1997-2017 wygrał aż dziewięć razy), to obecnie w sporcie balonowym na szczycie jesteśmy my.

Czy znowu obiorą kurs na Polskę?

Szkoda, że kilka lat temu odstąpiono od zasady, że kolejna edycja Pucharu odbywa się w kraju triumfatorów. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by startując za rok z francuskiego Montbeliard polecieć w stronę Polski. Może znowu będzie to dobry kurs?

Autor jest felietonistą Sztos.pl. Z zamiłowania kibic i turysta. Uwielbia Hiszpanię, Włochy i klub SSC Napoli. Publikował m.in. w „Focusie” i „Focusie Historia”.

Czytaj więcej

×

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Dowiedz się więcej