Nowa włoska osteria na Dolnym Mokotowie. Szef kuchni, rodowity Włoch (i to z branży a nie z przypadku, jak to jeszcze do niedawna się zdarzało), a mimo to na talerzu same pomyłki. A to groszek konserwowy z puszki na polencie, w przystawce mającej udawać, że jest wprost z Veneto. A to tagiollini z przedziwnym sosem z cukinii w trzech, kompletnie niespójnych postaciach. I co z tego, że domowy, ręcznie pokrojony makaron ugotowano w punkt, co z tego, że krewetki ledwie tknięte temperaturą miękkie i soczyste! Całość zwyczajnie niesmaczna.

Restauracyjny masochizm krytyka kulinarnego

A jednak zjadłem! I to nie dlatego, że byłem aż tak głodny! Również nie z powodu braku asertywności koniecznej przy wyjaśnianiu obsłudze, dlaczego ten talerz nie został „wyczyszczony” do końca. Potrafię, ale odpuściłem. Byłem w tej restauracji drugi raz i miałem za sobą dopiero kilka dań. Ciągle mając nadzieję, że dalej będzie lepiej, chciałem zachować incognito niezbędne przy zbieraniu materiałów do recenzji. Dlatego właśnie starałem się za wszelką ceną uniknąć konfrontacji z obsługą. A o tę nietrudno.

Bo kto jak kto, ale kelnerzy, kucharze i szefowie kuchni nie lubią oglądać niedojedzonych talerzy i jakże często na ich widok pytają zdziwieni: „czyżby ci nie smakowało?”. Pytają tonem oznaczającym: „czy to w ogóle możliwe, żeby ci u mnie/nas nie smakowało?”. Nawet gdy na talerzu zostaje niewiele, nawet gdy może być już kompletnie pusty możesz usłyszeć: „czy wszystko w porządku?” i to nieważne w jakim stanie ducha, akuratnie jesteś! W porządku ma być i basta! Bo to im dobrze robi na ego. I na biznes.

Motywowanie konsumentów nie zna granic

Restauratorzy na świecie posuwają się czasem jeszcze dalej. Wpadłem gdzieś na informację o restauracji Hachikyo w japońskim Sapporo. Jej specjalnością jest „tsukko meshi”, czyli miska ryżu z wyjątkowej jakości ikrą łososia. Danie, w zależności od porcji kosztuje niemało bo od 1500 do prawie 5000 jenów, ale ponoć dodatkowo klienci muszą płacić karę za niezjedzenie wszystkiego.

Danie jest niezwykle smaczne, więc zdarza się to rzadko, ale jeżeli już, to nieszczęsny klient musi zapłacić daninę na rzecz ciężko pracujących rybaków, łowiących łososie, z których wydobyto ikrę. W innej, niedziałającej już od jakiegoś czasu knajpie – Kylin Buffet w angielskim South Shields pozostawienie jedzenia na talerzu kosztowało 20 funtów czyli równowartość posiłku dla trzech osób. W tym przypadku właścicielom lokalu, serwującego klientom chińskie dania w formie bufetu chodziło wyłącznie o to, by ograniczyć wyrzucanie, nadmiernie nałożonego na talerze jedzenia.

Jeść – lepiej rzadziej a dobrze. Pisać – tylko dobrze lub wcale.

Powyższe zasady przyświecają mi w życiu prywatnym i życiu recenzenckim. Do wspomnianej na początku osterii, w której dziś –  płacąc za przystawkę i makaron z butelką wody i kieliszkiem białego wina – zostawiłem 90 złotych (w tym 9 zł napiwku) pewnie jednak nie wrócę. Bo po co wydawać kolejne stówki na sprawdzanie knajpy, której i tak nikomu nie polecę? A na ogół piszę o tym co polecić warto.

Więc zamiast wydawać kasę na byle jakie jedzenie u byle jakiego „włocha” idźcie spróbować czegoś naprawdę wybornego w jednym z miejsc, polecanych na łamach FoodSnob.pl. Dziś rekomenduje kuchnię Bartka Szymczaka, Szefa Kuchni restauracji Rozbrat 20. Pisałem o niej i jej Szefie już dwukrotnie, ale właśnie na dniach do karty weszło kilka niezwykłych, nowych dań, które ostatnio testowałem. Póki ciepło, koniecznie zacznijcie od chłodnika z czerwonej kapusty, robionego na maślance z lodami musztardowymi, z gorczycą i orzechami nerkowca oraz kaszanką. A potem? Potem… wybierajcie jak leci, bo każde z dań przygotowanych przez Szefa Szymczaka jest arcydziełem dla oka i rozkoszą dla podniebienia. A przy okazji zamówić możecie kieliszek, któregoś z najlepszych polskich win, których tutejsza karta jest imponująca. Ale o polskich winach w następnym felietonach bo właśnie ruszam szlakiem polskich winnic. Więc strzemiennego i na zdrowie!

Autor jest felietonistą sztos.pl, znawcą dobrej kuchni i wina, a także autorem bloga FoodSnob.pl. Polecamy!