Na zewnątrz ciągle ciepło, ale kalendarza nie da się oszukać. Idzie jesień. Idzie koniec sezonu grillowego. Świadomość tego faktu odbiera przyjemność z myślenia o weekendzie całym tabunom samczych strażników ognia, o których całkiem niedawno pisał sztos.pl. Ale „est modus in rebus” i zamiast się martwić, trzeba poszukać wokół siebie najlepszych restauracji, w których „dają z rusztu”. A jest w czym wybierać! Ich pełna lista mogłaby zająć więcej niż limit znaków jakie daje mi skąpy wydawca sztos.pl więc musicie zadowolić się autorskim wyborem by FoodSnob.pl. Bo grill wbrew pozorom funkcjonuje w kuchniach naprawdę wielu restauracji. Ale grill grillowi nie równy.

Sznyt: „grill dębowy”

W okolice Starego Miasta w Warszawie wybieram się rzadko, a w celach gastronomicznych prawie wcale. Wystarczy, że za granicą szukając restauracji zdarza mi się dokonywać bezrozumnych wyborów i jadać w miejscach typowo turystycznych. W Polsce a na pewno w mojej rodzinnej Warszawie nie muszę katować w ten sposób mojego biednego recenzenckiego podniebienia i układu pokarmowego.

Tym niemniej od czasu do czasu chadzam do Warszawskiego Sznytu, restauracji staromiejskiej, o podwójnym obliczu. Dlaczego podwójnym? Bo pod tym samym szyldem na górze znajdziecie restauracje pretendującą do fine diningu a na dole całkiem przyjemny steak house z grillem opalanym dębowym drewnem. Królem tego grilla jest souse szef Michał Wacławek, który ze znawstwem przyrządza na nim i pyszne steki i burgery do tutejszych hambuksów.

Szczególnej wprawy wymaga grillowanie T-bone’a czyli magicznego steku w którym mamy kawałek polędwicy i kawałek rostbefu a między nimi kawał kości krzyżowej. Żeby takie cudo (36 zł /100 gramów) dobrze przygotować, trzeba odpowiednio ułożyć palenisko, tak by polędwica i rostbef mające inną wrażliwość termiczną osiągnęły ten sam stopień wysmażenia.

Nie taki Josper straszny 

Kultowe, profesjonalne grille firmy Josper mimo, że ich ceny wahają się od 40 do 90 tysięcy złotych można spotkać w kilkunastu restauracjach w Warszawie. Takie grille to prawdziwe mercedesy w swojej klasie. Zbierając ostatnio materiały do recenzji Superlardo nowej restauracji Pawła Fabisia (tego od Mąki i Wina), miałem możliwość spróbowania nie tylko wybornych mięs, ale i szynek, porchetty czy boczku opiekanego długo nad Josperem. Taki grill opalany węglem drzewnym i opiłkami wiśni i gruszy nie tylko piecze i smaży, ale również wędzi mięso. O efektach możecie przeczytać w recenzji na moim blogu. Czytajcie szybko i gnajcie do Superlardo. Możecie zamówić tu albo „Schab z kością z Mangalicy z Mazowsza” dla dwóch osób za 100 złotych albo pójść na całość biorąc się za bary côte de bœuf z Red Angusa z Podlasia za 200 zł dla dwóch osób. 

Żebro z grillowego Bentleya?

O ile Josper to mercedes wśród grilli to piec grillowy Mibrasa to prawdziwy Bentley. Prawdziwy i jedyny w Polsce stoi w restauracji Genesis a zarządza nim Szef Paweł Kibart, wcześniej zdobywający doświadczenia z takim piecem w luksusowej restauracji w Emiratach Arabskich. Mibrasa, rodem z hiszpańskiej Girony to urządzenie, które umożliwia używanie większości tradycyjnych technik gotowania, takich jak: blanszowanie, pieczenie (również w niskich temperaturach), smażenie czy grillowanie i zapiekanie. A wszystko dzięki palenisku na węgiel drzewny! Poprzez sterowanie przepływem powietrza można dość dowolnie zmieniać natężenie żaru, a tym samym i temperaturę wewnątrz pieca, która nota bene może wynosić nawet 350–500 stopni Celsjusza.

Dzięki Mibrasie wprawny kucharz może wydobyć z produktów nieprawdopodobną a jednocześnie naturalną gamę nut smakowych.

Paweł Kibart proponuje steki z polskiej, hiszpańskiej, amerykańskiej, irlandzkiej i argentyńskiej wołowiny w tym jakże rzadkie w polskich restauracja hangery i bavette. Ceny porcjowanych steków wynoszą od 43 do 190 złotych. Te, których koszt zależy od wagi potrafią kosztować od 64 do 130 złotych za… 100 gram. No cóż, wiem że to kupa kasy. Ale w tym ostatnim przypadku mowa jest o wołowinie Wagyu Kobe Style. A taka potrafi kosztować jeszcze drożej. Ale o tych pysznościach z niestrawną ceną kiedy indziej. Smacznego grilla i strawnych cen.

 

Autor jest felietonistą sztos.pl, znawcą dobrej kuchni i wina, a także autorem bloga FoodSnob.pl. Polecamy!