Szczęśliwie dla nas Netflix nie rezygnuje z zamawiania horrorów na swoją platformę. Te bywają różnie pod względem jakości, ale im więcej filmów z tego gatunku, tym lepiej. „Velvet Buzzsaw” zapowiada się akurat na dzieło, które może się jak najbardziej udać. Jego akcja ma miejsce w świecie artystów w Los Angeles. Kontrowersyjny krytyk sztuki Morf Vandelwalt (Jake Gyllenhaal) pewnego dnia odkrywa kolekcję nieznanego artysty, która natychmiast wzbudza we wszystkich zachwyt. Jak się szybko okazuje, w obrazach drzemie nadprzyrodzona siła, która zaczyna zabijać bohaterów filmu.

„Velvet Buzzsaw” może pochwalić się niezłą obsadą. Oprócz Gyllenhaala mamy m.in. Rene Russo, Toni Collette („Dziedzictwo. Hereditary”), Johna Malkovicha, Natalie Dyer („Stranger Things”), Billy’ego Magnuessena („Most szpiegów”) czy Zawe Ashton („Zwierzęta nocy”). Reżyserem oraz scenarzystą filmu jest Dan Gilroy, mający na koncie filmy jak „Wolny strzelec” oraz „Roman J. Israel, Esq.”. Pierwszy z nich to dzieło, które w 2014 roku zebrało bardzo dobrze recenzje i kto wie, czy za parę lat nie będzie uznawane za kultowe. To w nim być może swoją najlepszą rolę zagrał właśnie Gyllenhaal. Amerykański aktor zresztą lubuje się w graniu ekscentryków, więc jesteśmy raczej pewni, że i tym razem zrobi swoje.

Netflix twierdzi, że „sztuka zawsze jest niebezpieczna”, stąd nie pozostaje nam nic innego, jak sprawdzić, czy ma rację. Będziemy mogli to zrobić już niebawem, bo premiera filmu odbędzie się 1 lutego 2019 roku.