Już od jakiegoś czasu mówiono, że „Star Trek 4” powstanie. Reżyserem miała być dotychczas pracująca w telewizji S.J. Clarkson, która na koncie ma „Dextera” i „Jessicę Jones”. Jednak właśnie ogłoszono, że będzie pracowała przy nadchodzącym spin-offie „Gry o tron”. To oczywiście efekt tego, że „Star Trek” wypadł z jej harmonogramu.

Nie znamy przyczyny, dlaczego studio Paramount wstrzymało projekt. Jeszcze w sierpniu tamtego roku pojawiła się informacja, że w filmie nie wystąpią Chris Pine i Chris Hemsworth. Mówiło się także o problemach związanych z podwyżkami dla aktorów.

Być może przyczyna leży jeszcze gdzie indziej. Clarkson najprawdopodobniej miała wyreżyserować inny film, niż ten, do którego napisał scenariusz Quentin Tarantino. Możliwe, że Paramount wolało zrezygnować z kontynuacji na rzecz konceptu twórcy „Pulp Fiction”. Ten, wedle różnych doniesień, ma być niezwykle krwawy i brutalny. Nie ukrywamy, że wolelibyśmy tym razem obejrzeć film z serii „Star Trek” w wersji z kategorią wiekową R.

Trylogia „Star Trek”

Przypomnijmy, że pierwszy film z obecnej trylogii „Star Treka” ukazał się w 2009 roku. Wyreżyserowany przez J.J. Abramsa i z rolami Chrisa Pine’a oraz Zachary’ego Quinto zgarnął 385 mln dolarów na całym świecie, co nie było zbyt imponującym wynikiem, bowiem budżet wyniósł 150 mln dolarów. Jednak postanowiono nakręcić kolejną część „W ciemność. Star Trek”, która ukazała się w 2013 roku. W rolę antagonisty zatrudniono Benedicta Cumberbatcha. 467 mln dolarów zysku przy budżecie 185 mln wyglądało już lepiej.

Ostatnia część serii to „Star Trek: W nieznane” z 2016 roku. Recenzje wcale nie były najgorsze – na Rotten Tomatoes film miał 85 proc., zaś na Metacritic 68 na 100. Jednak widzowie nieszczególnie ochoczo wybrali się do kin – 343 mln dolarów zysku przy identycznym, co poprzednik budżecie nie jest wynikiem szczególnie udanym. To też może być przyczyna, dlaczego zrezygnowano z 4. części.

Mamy nadzieję, że studio ruszy z projektem Tarantino.