Według informacji podanych przez „Variety”, Chris Meledandri i jego studio Illumination Entertainment, mające na koncie takie animacje jak „Minionki”, „Sekretne życie zwierzaków domowych” i „Jak ukraść księżyc”, mają zająć się odrodzeniem franczyzy o ogrze Shreku i jego barwnych kompanach. Zadaniem Meledandriego będzie wymyślenie nowych historii, które przedstawią bohaterów z trochę innej strony, niż dotychczas.

To oczywiście oznacza, że reboot zapewne będzie wyraźnie odstawał od oryginału, ale nowy twórca chce, aby do swoich ról powrócili aktorzy odpowiedzialni za dubbing w poprzednich filmach. Czyli w tym wypadku chodzi m.in. o Eddiego Murphy’ego, Mike’a Myersa i Antonio Banderasa. Póki co nie wiemy, czy ma powstać jeden reboot, czy jednak będzie to większa seria osobnych tytułów z innymi postaciami.

Manewr ten rzecz jasna ma na celu pozyskanie nowej grupy odbiorców. Po części jest to zrozumiały krok – pierwsze cztery części „Shreka” zarobiły na świecie łącznie 3 miliardy dolarów. Był też spin-off z Kotem w Butach, który także okazał się sukcesem. Jednak większym sensem byłoby stworzenie po prostu piątej części serii, o której mówi się od wielu lat. Hollywood cierpi na manię wskrzeszania doskonale znanych historii (przykładem filmy ze Spider-Manem), co często kończy się jednak gorszym produktem niż oryginał. Jak będzie w przypadku „Shreka” czas pokaże.

Nie jest to jedyna ciekawa wiadomość filmowa z ostatnich dni. Przypomnijmy, że wcześniejszej informowaliśmy o powstawaniu kontynuacji do Oscarowego „Gladiatora”.