Na początek 10 tysięcy dolarów w gotówce, darmowy dostęp do strefy coworkingowej w centrum miasta, specjalny rabat na mieszkanie oraz prezent w postaci narzędzi do pracy przez pierwsze trzy miesiące. Warunkiem jest mieszkanie w Tulsie minimum przez 12 miesięcy. I zatrudnienie lub samozatrudnienie, najlepiej zdalne, w innymi miejscu niż Oklahoma.

Otóż władze miasta we współpracy z George Kaiser Family Foundation chcą w ten sposób zasilić budżet miejski o dodatkowe podatki i pieniądze, które potencjalni nowi mieszkańcy zostawią w Tulsie.

Jak ma to wyglądać? Pomysł jest bardzo prosty. Dodatkowi mieszkańcy, którzy będą w mieście żyć zostawią w nim również pieniądze i zapłacą podatki. A jeśli nie będą zatrudnieni na miejscu, to wszystkie pieniądze jakie wydadzą w mieście będą dodatkowym zastrzykiem funduszy, które przyjdą całkowicie z zewnątrz.

Plus owi „przyjezdni‟ nie zabiorą miejsc pracy mieszkańcom.
Chętni na przeprowadzkę na zachętę dostaną przecież także wspomniane bonusy. W większości mają one wystarczyć na tzw. start, czyli pokrycie kosztów przeprowadzki i innych wydatków. Ale w kwocie 10 tys. dolarów zawiera się także 1,5 tysiąca bonusu za mieszkanie w Tulsie przez rok.

W ten sposób władze miasta chcą pozyskać w 2019 roku od 20 do 25 nowych mieszkańców.

Jest jednak haczyk. Tulsa co prawda znajduje się na 91 miejscu wśród miast USA pod względem zdatności do życia, ale jednocześnie jest na 14 miejscu na liście najbardziej niebezpiecznych miast w Stanach Zjednoczoych. Stopa zabójstw wynosi tu 18,6 na 100 tys. mieszkańców rocznie.