Cofanie liczników w naszym kraju to kolosalny problem – szacuje się, że nawet 80 proc. sprowadzonych z zagranicy samochodów miało modyfikowany przebieg. Tak przynajmniej podają szacunki Związku Dealerów Samochodów. To właśnie ZDS upomniało się na początku bieżącego roku do marszałka sejmu o wznowienie zamrożonych prac.

Jak można przeczytać w wystosowanym piśmie, projekt jest „niezwykle istotny społecznie”, zwiększa bowiem bezpieczeństwo obrotu używanymi samochodami i i zwiększa zaufanie konsumentów do instytucji państwa. Pod apelem podpisały się również Stowarzyszenie Komisów, Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego, Polska Izba Motoryzacji i Stowarzyszenie Techniki Motoryzacyjnej.

Istnieje spore prawdopodobieństwo, że wiele osób jeździ autem, w którym licznik został cofnięty przynajmniej raz. Tego typu działanie kwalifikuje się jako oszustwo w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Grozi za nie do 8 lat więzienia. Jednak bardzo trudno jest je udowodnić i dochodzić swoich praw.

Jak pisze „SE”, w przypadku zmiany licznika z powodu awarii, projekt przewiduje, że niezbędne będzie zgłoszenie tego faktu w stacji kontroli pojazdów. W przeciwnym razie będzie nam grozić mandat w wysokości do 3 tysięcy złotych. Co ważne, kary za „korektę” stanu licznika miałyby dotykać zarówno zlecającego jak i wykonującego tę czynność.

Projekt Zbigniewa Ziobry przewiduje kary więzienia od 3 miesięcy do 5 lat. Ma to grozić zarówno właścicielowi pojazdu, jak i osobie dokonującej korekty.

Najbliższe posiedzenie Sejmu obędzie się w dniach 20-22 lutego 2019 roku. Miejmy nadzieję, że zmiany w prawie będą już tylko kwestią niedługiego czasu.