Valkyrie, za którego tworzenie odpowiada przede wszystkim zespół F1 Red Bull Racing, będzie dysponować 6,5 litrowym silnikiem V12 zbudowanym przez Coswortha. Generuje on 1130 KM mocy i będzie dodatkowo wspomagany systemem hybrydowym. Z osiągami przypominającymi F1, Aston Marin Valkyrie bez problemu powinien rozprawić się z innymi supersamochodami jak McLaren Speedtail, Bugatti Divo czy Mercedes-AMG One.

Patrząc zresztą na grafikę wnętrza, w którym kierowca będzie znajdować się w pozycji półleżącej, trudno nie pomyśleć o inspiracji bolidami F1. To samo tyczy się dźwięku silnika. Posłuchajcie sami:

Zgodnie z oczekiwaniami, samochód jest niemal w całości wykonany z włókna węglowego, ale najprawdopodobniej inżynierom nie uda się zejść poniżej masy wynoszącej 1 tonę. Valkyrie jest obecnie w ostatniej fazie symulacji. Pod koniec tego roku lub na początku przyszłego mają odbyć się testy na brytyjskim torze Silverstone.

Jak to często bywa z takimi cackami, Aston Martin nie przewidział zbyt dużej ilości egzemplarzy – będzie ich tylko 150. Każdy z nich został już sprzedany za zawrotną cenę 3,25 mln dolarów. Na nasze daje to jakieś 12 mln złotych. To jednak ten przypadek, gdzie auto wygląda na warte swojej ceny.