Jak trafnie napisał portal haaretz.com, MDMA prędzej kojarzy się ludziom z rave’ami i klubami nocnymi niż z gabinetami psychoterapeutów. Jednak ten pogląd w najbliższym czasie może ulec zmianie, bowiem dostrzeżono, że 3,4-Metylenodioksymetamfetamina daje obiecujące wyniki w leczeniu osób cierpiących na PTSD, czyli zespół stresu pourazowego.

W testach z narkotykiem weźmie udział 50 osób borykających się z PTSD. Pacjencji będą przyjmować MDMA pod stałym nadzorem specjalistów w ciągu 15 sesji psychoterapeutycznych. Póki co mowa jest wyłącznie o badaniach klinicznych.

MDMA, znane też jako ecstasy, ma to do siebie, że zalewa mózg serotoniną, co wywołuje silną euforię, która może trwać kilka godzin. Niektórzy naukowcy od dawna sugerują, że narkotyk może ułatwić wgląd w siebie, redukując strach wynikający z traumatycznych doświadczeń. Izrael nie jest zresztą pierwszym krajem, w którym wydano zgodę na eksperymentalne badania w tym zakresie. W 2001 zrobiło to FDA (amerykańska Agencja Żywności i Leków).

Pomysł z MDMA jest jak najbardziej logiczny. Badania opublikowane w 2018 roku przez amerykańską organizację Multidisciplinary Association for Psychedelic Studies (MAPS) wykazały, że leczenie weteranów wojennych zmagających się z zespołem stresu pourazowego za pomocą MDMA przynosi widoczną poprawę ich stanu psychicznego w niecały miesiąc po rozpoczęciu terapii. W testach brało udział 22 byłych żołnierzy, 3 strażaków i jeden policjant.

Badania kliniczne odbędą się w czterech szpitalach w Izraelu. Jest to trzeci i jednocześnie ostatni etap prac poprzedzających wprowadzenie terapii z MDMA.