Spółka Spectrum Cannabis, odpowiedzialna za sprzedaż preparatu w Polsce, zapowiedziała już, że suszu będzie więcej. Za dwa tygodnie ma trafić do kraju partia 15-20 kg. Z kolei w marcu ma dojść 50 kg, a pod koniec roku producent będzie gotowy sprzedawać 100 kg miesięcznie. W przyszłym roku mają pojawić się również olejki i kapsułki z marihuaną, które są łatwiejsze w aplikacji.

Choć nie dziwi nas, że pierwsza partia medycznej marihuany rozeszła się w kilka dni, to inny fakt robi większe wrażenie.

– Rozeszłyby się w ciągu kilku godzin, gdyby nie wprowadzona reglamentacja. Apteka otrzymywała produkt od dystrybutora po przedstawieniu recepty od klienta – wyjaśnił portalowi forsal.pl Tomasz Witkowski, menedżer na kraj w Spectrum Cannabis należącym do kanadyjskiej grupy kapitałowej Canopy Growth.

Na czym polegała reglamentacja? Apteka była w stanie sprowadzić produkt od dystrybutora tylko na podstawie recepty od klienta. Witkowski stwierdził, że firma spodziewała się takiego zainteresowania.

Pierwsza dostawa medycznej marihuany na Polski rynek trafiła z Kanady, gdzie jest hodowana, przez Niemcy, gdzie jest pakowana i wysyłana nad Wisłę. Do aptek trafił preparat o  zawartości ok. 19 proc. THC i poniżej 1. proc. innej substancji czynnej konopi – CBD.

Medyczna marihuana – jak kupić?

Importer szacuje, że z terapii mogłoby w Polsce skorzystać ok. 300 tys. chorych. To chorujący na stwardnienie rozsiane, padaczkę oporną na leki i pacjenci z przewlekłym bólem neuropatycznym i bólem nowotworowym. O efektywności konopi mówi się również w kontekście jaskry, parkinsona, alzheimera, anoreksji, AIDS i zespołu Tourette’a.

Przypomnijmy, że nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii dopuszcza sprzedaż marihuany medycznej w Polsce pod warunkiem, że nie będzie ona refundowana. Oznacza to, że pacjent musi płacić za nią 100 proc. ceny. Gram suszu można kupić tylko po okazaniu recepty. Tą wypisać może każdy lekarz. Gram konopi kosztuje obecnie 65-70 zł. Cena jest efektem wyższej stawki VAT, bo 23 proc.