GT86 bez wątpienia powstała z inspiracji do ikonicznych aut Toyoty.

TL:DR

Dla grzecznych:

  • sportowy charakter i twarde zawieszenie
  • przyciągająca wzrok sylwetka i spójne wnętrze (choć trochę „wczorajsze”)
  • pięknie mruczący bokser

Dla niegrzecznych

  • niewygodne wsiadanie / wysiadanie
  • twarde zawieszenie (męczące podczas jazdy na codzień)
  • tylna kanapa ma charakter dekoracyjny

„Remedium na niespełnione marzenia i kryzys wieku średniego”

Marzyliście o małym sportowym coupé pod choinkę, ale stary, złośliwy zgred znowu wykręcił się skarpetami? Być może już zdążyliście – między serniczkiem a sałatką warzywną – wziąć sprawy w swoje ręce i przeprowadzić mały research rynku. Jeśli dysponujecie kwotą znacznie mniejszą niż pół miliona, to już zapewne stało się oczywiste, że rynek nie rozpieszcza. Jest także wielce prawdopodobne, że w puli potencjalnych kandydatów pojawiła się Toyota GT86, samotnie odstająca od ugrzecznionych, żeby nie powiedzieć nudnych, aut producenta (choć wkrótce to się zmieni, bo dołączy do niego legendarna Supra). Czas powiedzieć sprawdzam!

Toyota GT86

Toyota GT86 jeździ na tych samych oponach co Prius. (Fot. Robert Wiertlewski / Na Krzywy Lej)

„Perfect body”

Auto w swojej powierzchowności urzeka. Coupé to moje ulubione nadwozie. Jeśli do tego dorzucimy soczysty kolor testowanego egzemplarza (który według mnie to marsjańska czerwień, ale został też określony przez inne osoby płci męskiej brązowym jak i pomarańczowym) – idealnie. Nie zmieniłbym tu nic. Aż szkoda, że tak mało na rynku jest niedużych coupé w rozsądnej cenie, ale najwyraźniej brak zainteresowania takim segmentem. Tym lepiej dla Toyoty.

Za to kierowcom, którzy auto zakupią w ramach walki z kryzysem wieku średniego, ta seksowna sylwetka może przysporzyć problemów. Samochód jest niski, szczęśliwie crossfity i siłownia utrzymujące moją tężyznę fizyczną na zadawalającym poziomie pozwalały mi wślizgiwać się do środka zwinnie niczym Daniel Craig do Astona Martina. Jednak poczucie bliskości asfaltu nie opuszczało mnie także już po zajęciu miejsca za kierownicą i podczas jazdy. W świecie wielkich SUV-ów i crossoverów czułem się jak kierowca powiększonego resoraka. Chwilami miałem obawy, że zostanę rozjechany niezauważony. Jednakowoż w miarę możliwości rozpychałem się na boki, warcząc od czasu do czasu groźnie.

Toyota GT86

Sportowe coupé od Toyoty prezentuje się świetnie. (Fot. Robert Wiertlewski / Na Krzywy Lej)

„Perfect soul”

Przez czas poprzedzający pierwszą jazdę zadawałem sobie pytanie, czy dwustukonny samochód, z dwulitrowym silnikiem, może być autem sportowym czy może jedynie pozorantem? Odpowiedź przyszła szybko. Pierwsze światła, pierwsza prosta i już wiedziałem. Stanowczo może! Bulgoczący na wysokich obrotach silnik pozwala uwierzyć, że pod maską chowa się znacznie więcej niż 200 KM. Krótkie biegi, krótkie sprzęgło, sportowa kierownica i fotel. Do tego twarde zawieszenie i tylny napęd – trudno o dobitniejsze dowody. I choć czasami widziałem niesportowe limuzyny, które z lekkością zostawiały mnie w tyle, mimo że prężyłem muskuły cisnąc gaz do dechy, to nie sądzę żeby ich kierowcy mieli aż tyle frajdy co ja. To trzeba usłyszeć (pięknie bulgoczący pod maską bokser) i poczuć. Do charakteru auta świetnie dopasowano wnętrze. Minimalistyczne, sportowe, z przyzwoitych materiałów. Przyznam jednak, że gdybym miał na to wpływ, odkręciłbym szybkę i wpuścił do środka wiatr zmian. Choćby malutką bryzkę.

Toyota GT86

Wnętrze porządnie wykonane i bez bajeranckich wykończeń. To się może podobać. (Fot. Robert Wiertlewski / Na Krzywy Lej)

Toyota GT86

Kierownica w GT86 jest naprawdę mała! (Fot. Robert Wiertlewski / Na Krzywy Lej)

Samochód na niedziele

Jeśli marzy Wam się sportowe coupé, ale potrzebujecie także samochodu na codzień, a nie stać Was na dwa, to czas na łyżkę dziegciu. 

O ile bagażnik zaskakuje pozytywnie (ok. 240 litów to nie rekord świata, ale mówimy o małym coupé), to tylna kanapa bez problemu pomieści co najwyżej sporych rozmiarów skrzata po amputacji nóg, ewentualnie torbę średniej wielkości. Za to pozytywnie zaskakuje średnie spalanie, podczas średnio ekonomicznej jazdy, na poziomie około 10 litów na 100 km. Nieźle!

Ten wpis zapewne nie pomoże niezdecydowanym szukającym jednego samochodu na codzień i na sportowe przejażdżki. Z jednej strony dużo radości dostarcza jeżdżenie GT86 i z pewnością chcielibyście zabrać go na tor, z drugiej, ma kilka wad, które mogą być uciążliwe przy codziennym użytkowaniu (wsiadanie / wysiadanie) i w dłuższych trasach (twarde zawieszenie). Z trzeciej prowadzenie dostarcza tyle radości, że dość łatwo o tych wadach zapomnieć. Za to jeśli szukacie niedrogiego sportowego coupé na niedzielę, to możecie zacząć wypłacać „piniądz”, a dokładnie 130 tysięcy w walucie lokalnej.

P.S. Jeśli z niewiadomych powodów nie lubicie Toyoty, warto rzucić okiem na bliźniaczo podobny Subaru BRZ. Taka promocja dwa w jednym, czy racze jeden w dwóch.

 

Autor jest felietonistą Sztos.pl, fascynuje się fotografią motoryzacyjną i popkulturą. Więcej recenzji samochodów Roberta znajdziecie na jego blogu Na krzywy Lej oraz na Instagramie @Nkl_automotive