Szukaj

Premium w rozmiarze S, czyli testujemy nową A-Klasę

Mercedes A-Klasa
Za najtańszy wariant A-Klasy trzeba zapłacić ponad 120 tys. zł. (Fot. Robert Wiertlewski / Na Krzywy Lej)

Hatchbacki może nie zdobyły wielu fanów w Azji i USA, ale w Europie wciąż trzymają się dobrze. Wygląda na to, że Mercedes swoją nową Klasą A zamierza dalej kroić ten tort. 

Oczywiście jak na markę premium przystało, kroić będzie klientów zamożnych. A patrząc na nowy model, i ja dałbym się skroić. 

TL;DR

Biorę!

  • Bardziej seksowny wygląd
  • Konsola niczym z pojazdu science fiction
  • MBUX – nowy system multimedialny (mimo drobnych wad)
  • Pięknie wykończone wnętrza

Nie biorę…

  • Utraty przyczepności podczas próby dynamicznego ruszenia
  • Systemu obsługi głosem
  • Pasów bezpieczeństwa ściskających w nieuzasadnionych momentach

 

Zmiany na zewnątrz, mimo że nie rewolucyjne, to całkiem znaczne. Samochód zyskał drapieżności. Zniknęło trochę przetłoczeń, zmniejszyły się przednia i tylna lampa. Udało się też poprawić widoczność.

Podobała mi się poprzednia wersja, ale to nowa kupiła mnie w stu procentach, a wersja w satynowym kolorze – która trafiła w moje ręce – szczególnie przyciągała wzrok i świetnie wychodziła na zdjęciach.

Z tradycją w nowoczesność

O ile możemy dywagować o skali ewolucji na zewnątrz, w środku nastąpiła rewolucja. Poprzednie wnętrze trochę jednak trąciło myszką. Obecne to otwarcie nowej epoki. Zegary i tablet zastąpiono dwoma połączonymi ze sobą ekranami. Mimo że wielu tradycjonalistom się to nie spodoba, całość wygląda przyjemnie i jest użyteczna. Ekrany można parametryzować, korzystając z gotowych ustawień, jak i własnych widzimisię. Nie zrezygnowano całkowicie z przycisków, dzięki czemu Mercedesowi udało się uniknąć przerostu treści nad formą (co nie udało się na przykład niektórym Francuzom i pewnemu Szwedowi, ale nie będziemy w tym wpisie wytykać palcami). Jeśli dla kogoś dwa tablety to za mało, w testowanej wersji ma do dyspozycji także wyświetlacz Head Up, nad brakiem którego w moim własnym aucie niezmiennie boleję.

Mercedes A-Klasa

W 2018 roku zadebiutowała czwarta już generacja A-Klasy. (Fot. Robert Wiertlewski / Na Krzywy Lej)

Mercedes jest dziewczyną i możesz z nią pogadać

Całkowitą nowością w Klasie A jest MBUX. Dzięki temu zestawowi multimediów, można między innymi z Mercem pogadać. Bajer fajny i rozmawialiśmy po polsku, ale rozmowa trochę nam się chwilami nie kleiła, mimo że wiedziałem jak zagadać (wystarczy „Hej Mercedes”). Trochę to póki co bajer, bo oczywiście fajnie „włączyć głosem” ogrzewanie foteli. Jednak znacznie szybciej jest kliknąć specjalny przycisk. Zakładam, że technologia będzie bardziej przydatna w przypadku głębiej ukrytych funkcji, jak choćby wyłączenia wyświetlacza Head Up. Choć po co ktoś miałby to robić?

Pani Mercedes nie radziła sobie także z mową potoczną. Na komendę (pardon my french, ale była prośba żeby przetestować): „Podgłośnij, kurwa, radio”, odpowiedziała jedynie „Słucham?”. I Bóg mi świadkiem – słyszałem pogardę w jej głosie.

Czasami zbywany byłem ciszą, jak choćby na moje żale „Hej Mercedes, zimno mi”. Nawet jeśli coś się wydarzyło, to dyskretnie, bez potwierdzenia głosowego, a może pani Mercedes po prostu nie lubi jak się ktoś mazgai.

Raz zdarzyło się, że system też coś sobie wyłapał z rozmowy i przerwał nawigowanie do celu, mimo że nikt go o to nie prosił. Bez względu na użyteczność obecnego rozwiązania, szanuję to i liczę że będzie rozwijany. Zwłaszcza w kontekście swobodniejszego wydawania komend. Bajer? Może, ale już teraz chętnie korzystam z komend głosowych Apple Car, np w celu włączenia ulubionej płyty, czy nawiązaniu połączenia. Choć akurat w Apple Car brak polskiego języka sprawia, że może to być mocno upierdliwe.

Mercedes A-Klasa

We wnętrzu nie brakuje bajerów. Nie wszystkim się to spodoba. (Fot. Robert Wiertlewski / Na Krzywy Lej)

Na bogato

Kiedy już uda się oderwać wzrok od konsoli rodem z „Łowcy Androidów”, przypomina się, dlaczego Mercedes to marka premium, także w najmniejszym wydaniu. Brązowa skóra, wykończenia piano black i miękka deska robią robotę. Naprawdę żal wysiadać.

Wieczorem, wszystko dodatkowo jest ładnie podświetlone, podkreślając wnętrze rodem z sf. Co nie wszystkim może się spodobać, ale jak na mój gust, nie było odpustowo.

Oczywiście to, że ten przednionapędowym maluch prowadził się nieźle i dynamicznie –  jak na swoje 163 KM – dla nikogo nie będzie zaskoczeniem (w końcu to Mercedes), ale mały zonk się pojawił. Dynamiczne ruszanie spod świateł okazało się wyzwaniem, ze względu na utratę przyczepności. O ile można to jakoś tłumaczyć na mokrej jezdni, to problem wystąpił także na suchej nawierzchni. Jeśli lubicie być pierwsi na światłach, postawcie na wersję 4Matic (lub wrzućcie trochę kamieni pod przednią maskę).

Mercedes A-Klasa

Projekt nowej A-Klasy oparto na tym samym designie, który Mercedes zastosował już w nowym CLS. (Fot. Robert Wiertlewski / Na Krzywy Lej)

No, trochę przesada

Oczywiście jazdę ułatwiały wszelkie możliwe systemy wsparcia kierowcy. System kamer wspomagania parkowania został doprowadzony do perfekcji. Choć na pokładzie pojawiła się także „queen of drama”. Jeden z systemów zapobiegania kolizji jak zgaduję, gdy trochę za szybko zbliżamy się do samochodu poprzedzającego, naciąga pas bezpieczeństwa, przygotowując się na najgorsze. Podczas gdy w rzeczywistości do kolizji to jeszcze „świat i ludzie”. No ale zakładam że da się to gdzieś wyregulować/wyłączyć.

Do tej pory moim ulubionym „maluchem” w stajni Mercedesa był CLA, ale po premierze nowej Klasy A wybór nie jest już tak oczywisty. Mało tego, mimo że model pojawił się także w wersji sedan (zapewne na rynek azjatycki i amerykański właśnie), brałbym hatchbacka, który zazwyczaj nie jest moim pierwszym wyborem.

 

Autor jest felietonistą Sztos.pl, fascynuje się fotografią motoryzacyjną i popkulturą. Więcej recenzji samochodów Roberta znajdziecie na jego blogu Na krzywy Lej oraz na Instagramie @Nkl_automotive

Czytaj więcej

×

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Dowiedz się więcej