Wręcz ciężko wyobrazić mieszane sztuki walki bez Chalidowa. Teraz okazuje się, że jego pożegnanie ze sportem podyktowane jest problemami psychicznymi. Co więcej, decyzji Mameda nie zmieniłaby nawet wygrana z Narkunem.

– Gdybym wygrał, to czułbym się dobrze… Mam problemy ze zdrowiem psychicznym. Czasami łapie mnie nerwica i nie mogę nad tym zapanować. Dwie godziny przed walką siedzę w szatni i mówię do siebie: „Już nie możesz zrezygnować”. Wiesz, że cię nie ma, nie możesz się dobrze rozgrzać ani skupić na tym, po co tu przyjechałeś, nie wiesz gdzie jesteś. Toczysz walkę ze sobą, a powinieneś walczyć z przeciwnikiem. Nie chcę dalej ryzykować. Chcę całkowicie się wyłączyć, doprowadzić się do porządku. Potrzebuję czasu – wyznał.

Przyznał, że bierze leki oraz chodzi do psychiatry. – Pracuję nad sobą. Wychodzę z tego na różne sposoby. Jest coraz lepiej – powiedział. Zapytany przez dziennikarza oto, czy może to być efekt ciosów w głowę, Chalidow zaprzeczył. – To nie jest od tego. Wbrew pozorom przez całą karierę po głowie dostałem może dziesięć razy. Zawsze walczyłem tak, żeby nie obrywać. Zawroty głowy są na tle nerwowym. Pojawiły się po operacji kręgosłupa – powiedział.

Dodał również, że cała jego rodzina odetchnęła z ulgą na wieść o jego zakończeniu kariery. Każda walka była dla nich ogromnym stresem. Co w takim razie teraz planuje Mamed Chalidow? – Mam pewne obawy. Ktoś mi coś odebrał. Przez 15 lat robiłem to co kocham i tylko przez moją głowę musiałem przestać. Ciężko jest przestawić się na coś innego. To niepewny grunt – zakończył.

Mamed Chalidow w filmie „Underdog”

Przypomnijmy, że Mameda Chalidowa zobaczymy  na dużym ekranie w filmie „Underdog”, gdzie wystąpił obok charyzmatycznego Eryka Lubosa. Premiera 11 stycznia 2019 roku. Film ukaże  losy Borysa „Kosy” Kosicińskiego (Lubos), zawodnika MMA będącego u szczytu formy. Niestety w walce ze swoim największym rywalem Deni Takaevem (Mamed Chalidow) bohater popełni błąd, który przekreśli jego karierę. Straci wszystko. Scenarzystą jest Mariusz Kuczewski, zaś reżyserem Maciej Kawulski, czyli jeden z założycieli i właścicieli Federacji KSW.