– Mogę grać na pewnym poziomie, ale nie na takim, który mnie cieszy. Ból jest zbyt duży. Zrobiłem wszystko, żeby wyleczyć moje biodro, ale to nie pomogło. Bardzo możliwe, że Australian Open to mój ostatni turniej – powiedział Andy Murray na piątkowej konferencji prasowej.

Andy Murray zmaga się z biodrem od połowy 2017 roku. Szkot przed dłuższy czas zwlekał z operacją. Na zabieg zdecydował się w styczniu 2018 roku, ale niestety nie udało mu się wrócić do dawnej dyspozycji, która przyniosła mu przez lata trzy wielkie szlemy (dwa razy Wimbledon i raz US Open).

Murray jest w tej chwili na 230. miejscu w rankingu ATP. Szkot ma nadzieję, że uda mu się jeszcze pograć parę miesięcy, ale szanse na to nie są zbyt wielkie.

– Chciałbym zakończyć karierę po Wimbledonie, ale nie jestem pewny, czy będę w stanie to zrobić. Sądzę, że jest możliwe, iż to Australian Open będzie moim ostatnim turniejem – przyznał.

Tenisista dodał, że myśli o poddaniu się kolejnej operacji biodra, która jednak miałaby w większym stopniu pomóc mu w poprawie jakości jego życia niż być szansą na powrót do gry w tenisa na odpowiednim poziomie.

Reakcje tenisistów

Cały świat tenisa błyskawicznie zareagował na konferencję Szkota. „Moje serce łamie się, słuchając Andy’ego Murraya podczas konferencji prasowej… Mam nadzieję, że dotrze do Wimbledonu i doczeka się pożegnania, na jakie zasługuje” – napisała Belgijka Kim Clijsters, była liderka rankingu WTA.

Jednym z osób był też Argentyńczyk Juan Martin del Potro Andy, który doskonale wie, co to znaczy mieć problemy zdrowotne. „Właśnie obejrzałem Twoją konferencję. Proszę, nie przestawaj próbować. Walcz dalej. Mogę sobie wyobrazić Twój ból i smutek. Mam nadzieję, że możesz to przezwyciężyć. Zasługujesz na emeryturę na własnych warunkach, kiedykolwiek to się stanie. Kochamy Cię Andy i chcemy, abyś był szczęśliwy i miał się dobrze – napisał.

Wspaniała kariera

Przypomnijmy, że Andy Murray wygrał w karierze 45 tytułów, był numerem jeden na koniec 2016 roku, zdobył dwa złote medale na igrzyskach olimpijskich i doprowadził Wielką Brytanię do wygrania Pucharu Davisa po raz pierwszy od 1936 roku. Szkot jakimś cudem był w stanie osiągnąć naprawdę wielkie wyniki w erze, w której mamy być może najwybitniejszych tenisistów w historii – Rogera Federara (20 wielkich szlemów), Rafaela Nadala (17 WS) oraz Novaka Djokovica (14 WS). Za to należy mu się wielki szacunek i chciałoby się, żeby grał o wiele dłużej. Tym bardziej, że 15 maja skończy 32 lata, więc to nie jest jeszcze wiek, w którym nie można grać w tenisa. Wystarczy spojrzeć, co wyrabiał w ostatnich dwóch latach Federer.

Zaczyna nam się robić przykra sytuacja w tenisie. Po odejściu Agnieszki Radwańskiej tym razem jeszcze większa gwiazda tenisa musi odejść z powodu problemów zdrowotnych.