Media poddają, że 27-letni John Allen Chau z Alabamy wybrał się na wyspę z zamiarem nawrócenia jej mieszkańców na chrześcijaństwo. Sentinel Północny nie należy do zbyt przyjaznych miejsc dla turystów – ci są witani deszczem strzał, stąd nikt o zdrowych zmysłach nie stawia tam stopy. Co więcej, wokół wyspy znajduje się 5 km strefa wykluczenia. Jednak Amerykanin postanowił nie zwracać na to uwagi i próbował dostać się na wyspę w zeszłym tygodniu dzięki pomocy rybaków.

Pierwsza próba wkroczenia do zakazanego miejsca odbyła się 14 listopada, ale skończyła się niepowodzeniem. Ta sztuka udała mu się dwa dni później. To była fatalna decyzja. Rybacy zrelacjonowali, że Chau został zaatakowany przez uzbrojonych w łuki i strzały członków plemienia Sentinelese.

„Rybacy widzieli, jak członkowie plemienia wiążą sznur na szyi mężczyzny i ciągną jego ciało. Potem zaczęli uciekać” – możemy przeczytać w raporcie, do którego dotarła agencja AFP. Zwłoki Chau zostały zauważone 20 listopada.

View this post on Instagram

John Allen Chau

A post shared by John Chau (@johnachau) on

W związku ze sprawą śledczy aresztowali siedmiu rybaków pod zarzutem pomocy Amerykaninowi w dostaniu się na obszar, do którego od 2005 roku nie wolno się zbliżać. Niestety, co jakiś czas zakaz ten jest łamany. W 2006 roku dwóch kłusowników łowiących kraby dopłynęło w pobliże wyspy i podczas snu zostało zastrzelonych przez sentinelskich łuczników. Miejscowi pochowali ciała w płytkich grobach. Nie udało się ich zabrać z wyspy – wysłany helikopter został ostrzelany.