To może brzmieć jak sequel filmu „Kontakt” z 1997 roku, ale tak nie jest. Obserwatorium w Kanadzie odebrało w ostatnich dniach szereg trzynastu sygnałów radiowych pochodzących z odległego kosmosu.

O ile naukowcy twierdzą, że takie rzeczy się zdarzają, o tyle zastanawia fakt, że wśród wspomnianych trzynastu szybkich radiowych wybuchów, zwanych FRB, znalazł się jeden stały, powtarzający się sygnał nadawany z tego samego źródła. To oddalone jest od Ziemi o 1,5 miliarda lat świetlnych.

Zdaniem specjalistów z Obserwatorium CHIME zlokalizowanego w Dolinie Okanagan w Kolumbii Brytyjskiej, sygnały FRB są często spotykane w kosmosie. To krótkie, jasne błyski fal radiowych, które spotykane są we Wszechświecie. Do tej pory badaczom udało się zarejestrować ok 60 pojedynczych impulsów i dwóch powtórzeń. Jednak twierdzą oni, że zabłąkane fale radiowe krążące po kosmosie to żadne novum, i że każdego dnia może ich krążyć nawet tysiąc.

Do tej pory udało się jednak zarejestrować tylko dwa źródła, które nadawałaby sygnał stały, powtarzający się.

Mimo to naukowcy podchodzą do odkrycia ze spokojem i dystansem a teorię o tzw. obcych zostawiają pasjonatom UFO. Ich zdaniem tego typu fale mogą wygenerować choćby dwie gwiazdy neutronowe o bardzo silnym polu magnetycznym, które wpadną we własne sąsiedztwo.