Jak informują media na całym świecie, rząd premiera Xaviera Bettela ma w planach całkowite zlikwidowanie w 2019 roku opłaty za korzystanie z autobusów, tramwajów i pociągów. Tym samym ma to być spełnienie obietnicy wyborczej, która doprowadziła Bettela i jego Demokratów do reelekcji i zaprzysiężenia go w środę po raz drugi na premiera.

Ktoś by pomyślał – po co darmowy transport w państwie, które liczy sobie zaledwie 600 tysięcy mieszkańców, czyli trochę więcej od Poznania, ale już mniej od Wrocławia, Łodzi i Krakowa, nie mówiąc o Warszawie. Okazuje się, że Wielkie Księstwo ma niesamowity problem z korkami. W stolicy Luksemburgu mieszka ok. 110 tys. osób, ale dalsze 400 tysięcy codziennie musi dojeżdżać do pracy. Co więcej, kolejne 200 tysięcy ludzi dojeżdża do pracy w Księstwie z Francji, Belgii i Niemiec.

Nie dość, że kierowcy stoją długo w korkach, to jeszcze zanieczyszczają powietrze. Wychodzi na to, że przeciętny mieszkaniec Luksemburga spędza rocznie w korkach ok. 33 godzin, co jest niezwykłym wynikiem biorąc pod uwagę powierzchnię kraju, wynoszącą 2586 km (168. miejsce na świecie).

Co ciekawe, państwo już teraz ma jedne z najtańszych transportów publicznych. Ba, wielu obywateli jeździ darmowo (osoby poniżej 20 roku życia). Studenci mają zapewniony darmowy transport pomiędzy domem a uczelnią. Reszta korzysta z dwugodzinnych biletów, które kosztują zaledwie 2 euro.

Politycy muszą jeszcze dopracować szczegóły reformy, bowiem trzeba m.in. rozwiązać kwestię przedziałów pierwszej i drugiej klasy w pociągach.

Marihuana

Luksemburg jest postępowy nie tylko w kwestii darmowego transportu publicznego. Państwo zalegalizuje rekreacyjne używanie marihuany. Część dochodów ze sprzedaży zostanie przeznaczona na rządowy program zapobiegania uzależnieniom. Politycy przewidują surowe kary za złamanie zakazu sprzedaży marihuany nieletnim. Luksemburg stanie się pierwszym krajem Unii Europejskiej, który całkowicie zalegalizuje ten narkotyk. Inne kraje (np. Holandia) jedynie zdekryminalizowały go.