Producenci kuszą nas swoimi produktami podkreślając, że to właśnie do tej, a nie do innej firmy należy najlepsze na rynku rozwiązanie. Patrząc na niektóre opisy produktów, a do tego mając jakąś wiedzę o tym rynku, łapię się za głowę. To co widnieje na sklepowych wyspach i to, jakie brednie potrafią opowiadać sklepowi promotorzy, często ma się nijak do rzeczywistości. Największy bój toczy ze sobą technologia OLED, której prekursorem i dostawcą większości paneli na rynku jest LG, oraz QLED Samsunga. Ale nie tylko te produkty walczą o naszą uwagę, a przede wszystkim nasz portfele.

Rynkowe TOP – rozwiejmy mity

Bezwzględnie na szczycie, rozumianym jako jakość obrazu, ustawić trzeba konstrukcje OLED oraz topowe wersje telewizorów QLED. I choć wydawać by się mogło, że prekursor tej technologii robi najlepsze telewizory, to wcale tak właśnie nie jest. Czym jest OLED? To matryca organiczna, która nie wymaga źródła światła jak klasyczne telewizory LED/LCD. Piksele pobudzone prądem same emitują światło, a to oznacza, że każdy z nich może zostać wyłączony. Dzięki temu OLEDy mają nieskończony kontrast i są w stanie wyświetlić prawdziwą czerń. Co by wam nie opowiadali promotorzy w sklepach, żadna inna konstrukcja nie osiągnie tak doskonałej czerni jak OLEDy. Mitem powtarzanym przez wiele osób jest twierdzenie, że OLEDy szybko się wypalają. Polak wymienia telewizor średnio raz na 10 lat. Oznacza to, że choćbyście oglądali telewizję codziennie przez 8h, to waszym telewizorom nic się nie stanie. Będą świeciły tak samo dobrze.

Po drugie, wypalanie się pikseli nie oznacza tego, że któregoś dnia po prostu zgasną. One po pewnym okresie czasu zaczynają świecić nieco słabiej – tak po około 40-50 latach typowego użytkowania. Mitem są także powidoki czy smużenie. Ten problem został wyeliminowany wiele la temu. Tam, gdzie widnieje logo stacji czy pasek informacyjny, telewizor nas nieco oszukuje. Choć my tego nie widzimy gołym okiem, to logo stacji nie jest w tym samym miejscu. Jest nieustająco przesuwane, piksel po pikselu przez co wyraźnie zmniejsza się ryzyko wypalenia i powidoków. Co innego, jeśli zamierzacie oglądać tylko jeden kanał, np. informacyjny. Wówczas rzeczywiście, może dojść do powstania powidoków Prawdą jest natomiast, że  wadą OLEDów jest nieco mniejsza jasność, szczególnie w porównaniu z QLED. Niektórzy producenci, jak np. LG borykają się także z poprawnym odwzorowaniem bieli w kontrastowych scenach – np. biała plansza, z logiem stacji po środku.

Materiały prasowe

QLEDY są inne. To, co Samsung wyciąga z klasycznej matrycy LCD robi naprawdę wrażenie. Zastosowanie kwantowych kropek, czyli specjalnych nanokryształów o średnicy wielokrotnie mniejszej niż średnica włosa, znacząco poprawia jakość kolorów. Dodaj do tego znakomitą jasność matryc i masz świetną jakość obrazu, szczególnie HDR.

Jeżeli wymieniacie telewizor w 2018 roku, to odżałujcie trochę kasy i wybierzcie telewizor 4K. Tylko uwaga, znów nie dajcie się nabrać sprzedawcom, że 4K wygląda rewelacyjnie na 40 calowym odbiorniku. Nie wygląda, bo go nie zobaczycie. Przy przeciętnej odległości oglądania wynoszącej około 2,5 metra, rozmiar mniejszy niż 55-60 cali nie ma przy tej rozdzielczości sensu. Co więcej, nie bójcie się dużych przekątnych. Ze swojego doświadczenia wiem, że przy wspomnianej wyżej odległości możecie wybrać model nawet 75 calowy.

A może 8K?

To nowość na rynku, która swoją premierę w Polsce miała raptem chwilę temu. 8K to wielokrotnie więcej detali, szczegółów obrazu. Oglądają tego typu treści ma się wrażenie całkowitego zanurzenia w obraz, tak jak by sceny działy się realnie na naszych oczach. Wybór nie jest duży, bo właściwie możemy kupić Samsunga QLED Q900R. Zapytacie słusznie o sygnał, bo nie ma póki co kanałów telewizyjnych czy płyt z filmami w tej jakości.

Samsung wyposażył swój telewizor 8K w bardzo mocny procesor i zaprzągł do pracy sztuczną inteligencję. To właśnie ona, w połączeniu z dużą mocą obliczeniową jest w stanie wygenerować brakujące klatki i detale, tworząc świetnie wyglądające obrazy 8K. Podczas prezentacji wyglądało to bardzo dobrze, a nawet świetnie. Telewizor wyśmienicie radził sobie z postawionym przed nim zadaniem. Jeśli równie dobrze sprawdzi się w warunkach codziennego użytkowania, to ja będę wielkim fanem obrazu 8K.  Zatem jeśli jesteście fanem najnowszych gadżetów i najwyższej dostępnej w Polsce rozdzielczości obrazu, to ten sprzęt jest dla was.

Materiały prasowe

Idziemy na zakupy

Co zatem wybrać? Nie jest to prosty wybór. OLED wciąż nie potrafi tego co LCD jeśli idzie o długotrwałe wyświetlanie statycznego obrazu. Tutaj Samsung ze swoimi QLEDami może się pochwalić fajnym i lubianym przez konsumentów trybem Ambient. Po wyłączeniu telewizor wtapia się niejako w ścianę wyświetlając na ekranie to, co jest z nim. Z drugiej strony nieskończony kontrast i absolutna czerń to domena wyłączenie urządzeń z matrycami organicznymi. Co zatem kupić? Model modelowi nie równy, ale w absolutnej czołówce możemy postawić telewizory OLED Panasonic (który często nazywany jest modelem referencyjny), Philips i Sony.

Nieco słabiej (co nie oznacza, że źle!) wypadają tańsze modele LG czy produkty z logo Toshiba. Są one jednak bardzo konkurencyjne cenowo i dają możliwość wejścia w świetny świat obrazu OLED. W przypadku matryc LCD na czele stawki wyróżniają się matryce QLED Samsunga, SUHD LG, czy np. seria FX/EX Panasonica. To oczywiście szczyty stawki, a co za tym idzie dość wysokie ceny. Szukając czegoś o przystępniejszych cenach, warto spojrzeć na produkty Sharp i Toshiba. Obie marki ostatnio z impetem wracają na rynek i oferują świetne modele, o dużych przekątnych w bardzo dobrych cenach.

 

Autor jest felietonistą Sztos.pl, maniakiem technologii, butów i mobilnej fotografii. Stara się nigdy nie jeść na czczo. Jarka znajdziecie na Instagramie @dexterek