Apple jeszcze całkiem niedawno mogło się pochwalić kapitalizacją przekraczającą bilion dolarów. Dzisiaj ten wskaźnik zauważalnie spadł, ale nadal mowa o setkach miliardów dolarów. Jednak czy ta zmiana, fakt, że korporacja z Cupertino utraciła miano najdroższej firmy na świecie, świadczy o problemach tego gracza? Czy antyfani producenta elektroniki mogą szykować szampany i niebawem krzykną nareszcie, kolos upada? Krótka odpowiedź brzmi: Apple ma się dobrze. Szampany powinni szykować wielbiciele logo nadgryzionego jabłka…

Wyniki nadal są kosmiczne

Już na początku stycznia Apple ostrzegało, że wyniki w IV kwartale 2018 będą gorsze od prognozowanych. To ściągnęło nad firmę ciemne chmury, bo mowa o końcówce roku, okresie bardzo ważnym dla producentów elektroniki. Sprzedaż nakręcana jest wówczas m.in. przez przedświąteczny szał zakupów, który pokazuje, kto jest teraz na topie. W ostatnich latach ewidentnie wygrywał tu biznes zarządzany przez Tima Cooka. Co roku mogliśmy czytać o kolejnych rekordach sprzedaży, o fortunach zarabianych przez tego producenta. Aż pojawiła się zadyszka.

W przypadku innych firm określenie zadyszka mogłoby oznaczać mocną korektę albo nawet straty. Jednak w przypadku Apple mowa o ponad 84 mld dolarów przychodu i blisko 20 mld dolarów zysku. Nieźle, jak na firmę, która ma być w gorszej formie. W tym biznesie nikt tyle nie zarabia i wydaje się mało prawdopodobne, by to miało się zmienić. Amerykański gigant co kwartał dorzuca do swojego garnka ze skarbami kolejną garść złota i diamentów. Na kontach zgromadził kilkaset miliardów dolarów i nawet gdyby przyszły gorsze czasy, będzie na nie przygotowany.

Apple-build-new-campus-in-Austin-and-jobs-in-us-Apple-team-memebers-in-Reno-12132018

Nowy kampus Apple’a powstaje m.in. w Teksasie. (fot. materiały prasowe)

Skoro jest dobrze, skąd ta krytyka?

Najprostsza odpowiedź to… z zazdrości? Albo z niewiedzy. Prawdą jest jednak, że i Apple stoi przed kilkoma poważnymi wyzwaniami. Pierwszym jest wojna handlowa Ameryki i Chin. Państwo Środka jest dla Apple bardzo ważne – tam produkuje się sprzęt, tam sprzedaje się go w wielkim nakładzie. Przez kilka ostatnich lat to właśnie Chiny nakręcały dynamicznie wzrosty tego producenta. Nie można jednak zapominać, ze mowa o firmie amerykańskiej. W czasach, gdy prezydent Donald Trump zapowiada walkę z Chinami, a firmy z tego kraju, np. Huawei są obierane jako cel, trzeba się liczyć z reakcją Chińczyków.

Wypada też mieć na uwadze, że nasycił się zarówno chiński, jak i globalny rynek smartfonów. Ten biznes nie jest z gumy – do rzeszy ludzi smartfonowa rewolucja już dotarła, część klientów doszła do wniosku, że nie musi zbyt często wymieniać telefonu, a konkurencja na tym rynku jest naprawdę ostra. Jeśli chce się zdobywać nowych klientów, trzeba ich komuś odebrać.

To ostatnie może być trudne, jeśli weźmiemy pod uwagę, że sprzęt Apple nie jest tani. Należy nawet napisać, że jest nieprzyzwoicie drogi. Dotyczy to głównie nowych smartfonów. Problem dostrzegła nawet sama firma, ale wydaje się mało prawdopodobne, by miała radykalnie zmienić ceny – mowa jest raczej o ich korekcie tam, gdzie dolar jest bardzo mocny, a przez to i sprzęt staje się towarem luksusowym.

Trudno nie zgodzić się z zarzutem, że Apple za bardzo uzależniło się od jednego produktu, konkretnie iPhone’a, który odpowiada za olbrzymią część przychodów i zysków. Czy jednak winą firmy jest to, że urządzenie cieszy się taką popularnością? Korporacja próbowała przez ostatnią dekadę stworzyć coś równie atrakcyjnego i pożądanego, ale się nie udało: na znaczeniu straciły iPady (chociaż wciąż przynoszą wielkie pieniądze), branży nie podbił Watch. Ten ostatni może jednak wprowadzić Apple do nowego ciekawego biznesu, czyli do sektora medycznego.

Ale czy Apple faktycznie stoi dzisiaj tylko na jednej nodze i nie stworzyło sobie zabezpieczenia?

Apple_App_Store_10th_Anniversary_iPad-Productlifestyle-Idaho-07032018

Produkty Apple’a mimo krytyki wciąż świetnie się sprzedają (fot. materiały prasowe)

Nie sprzęt, a usługi

Gigant z Cupertino jest dzisiaj firmą tworzącą sprzęt. Ich systemy operacyjne odgrywają oczywiście wielką rolę w całej układance, bez nich nie byłoby sukcesu, ale po sam OS nie ustawiają się kolejki przed sklepami. Coraz mocniej daje jednak o sobie znać kolejne źródło zysków: usługi. Co się na nie składa? Lista się wydłuża: App Store, iTunes, Apple Music, iCloud, Apple Pay, Apple Care… Na świecie jest dzisiaj aktywnych 1,4 mld urządzeń z iOS, a ich producent chce wyciskać pieniądze z klientów długo po tym, jak wyjmą sprzęt z pudełka.

Amerykański gracz stworzył potężny ekosystem, który rozrasta się dynamicznie. Bardzo głośno mówi się o tym, że niebawem gracz zacznie się rozpychać rękoma na rynku wideo, stworzy platformę streamingową, która będzie konkurować z Netflixem czy Hulu. Zagoszczą na niej produkcje na licencji, ale też filmy, seriale czy dokumenty stworzone specjalnie dla tej korporacji. Co kilka dni można przeczytać o nowym projekcie, w który zaangażowane są głośne nazwiska. To grono reżyserów i aktorów nagrodzonych Oscarami, ale też piosenkarze czy celebryci. Szykuje się prawdziwa ofensywa. Warto w tym miejscu powtórzyć, że na biednych nie trafiło – Apple stać na stworzenie wielkiego serwisu VoD. Swego czasu głośno mówiło się nawet, że łupem tej firmy padnie Netflix. Kto wie, jak potoczą się sprawy.

W czasie, gdy patrzymy na wyścig w streaminigu muzyki czy filmów, rodzi się jeszcze jeden olbrzymi rynek: streaming gier wideo. Zainteresowały się nim największe firmy: Microsoft, Amazon, Google, ale też szereg średnich i mniejszych graczy. Można założyć, że i tu Apple będzie chciało zdobyć kawałek tortu. Do zgarnięcia będą miliardy dolarów, a firma z Cupertino wie, jak dobrać się do dużych pieniędzy. Ma już wspomnianą bazę klientów, teraz spróbuje ich monetyzować na kolejnych polach. Warto wspomnieć, że samo Apple Music ma już 50 mln subskrybentów, chociaż jeszcze niedawno mogliśmy usłyszeć, że firma kiepsko zaczęła zmagania ze Spotify…

Apple-announces-new-today-at-Apple-sessions-Photo-lab-creating-photo-essays-01292019

Bezpłatne szkolenia sprzętowe Apple’a przyciągają rzesze potencjalnych klientów. (fot. materiały prasowe)

Jest dobrze, będzie lepiej

Apple nie upada, Apple się nie kończy. Nie jest nawet w gorszej formie – firma nadal będzie wyciskać miliardy dolarów ze sprzedaży sprzętu, a dodatkowo zacznie czerpać olbrzymie zyski z usług. Na dobrą sprawę już to robi, po prostu w każdym kolejnym roku będą one większe. Po śmierci Steve’a Jobsa nie brakowało opinii, że jego miejsce zajął księgowy i miało to negatywny wydźwięk, ale zarówno akcjonariusze, jak i pokaźna część klientów pewnie nie będą narzekać na poczynania firmy pod jego rządami. Z dużej korporacji robi właśnie imperium…

 

Autor jest felietonistą Sztos.pl. Lubi gotować i jeść, interesuje się przeszłością i przyszłością. Jeśli akurat nie pisze, pewnie siedzi w kinie.