Do domowej zabawy w strzyżenie brody wystarczy – w zależności od tego jaki typ zarostu nosimy – trymer i elektryczna maszynka do golenia. Na Sztosowy warsztat wzięliśmy zatem oba urządzenia. Wybór padł na maszynkę Panasonic ES-LV9Q oraz trymer ER-GB96 tej samej firmy.

Osobiście noszę zarost, którzy złośliwi nazywają „na Breivika”, który wymaga gładkiego wygolenia części policzków oraz szyi, ale jednocześnie dokładnego wymodelowania dłuższej części zarostu. Jest to o tyle trudniejsze, że rośnie on dokładnie na linii żuchwy, a zatem każda nierówność i niedoskonałość zostanie natychmiast zauważona. Czasem mam też pomysł na noszenie zarostu o dwóch różnych długościach, zatem w moim przypadku niezbędne są oba urządzenia.

 

Zabawy z trymerem

Panasonic ER-GB96 to niewielkie, lekkie i zasilane akumulatorowo urządzenie, które pozwala precyzyjnie modelować dłuższy zarost. Trymer dzięki trzem nakładkom oferuje aż 30 ustawień długości cięcia w krokach co 1 mm. Każda nakładka to 10 ustawień zmienianych w prosty sposób obrotowym pierścieniem. Tak naprawdę przez większość czasu będziecie i tak będziecie używali jednej z nich, dopasowanej do waszej długości zarostu.

Antypoślizgowa obudowa świetnie leży w dłoni, a możliwość mycia urządzenia pod bieżącą wodą załatwia sprawę czyszczenia.

Jedyne co mnie zaniepokoiło to zapis w instrukcji obsługi, który mówi o konieczności oliwienia trymera po każdym użyciu. Zweryfikowałem to u producenta i okazuje się, że jest to zalecane, a nie obowiązkowe, aby zachować cytuję: „maksymalną, profesjonalną jakość strzyżenia i najwyższe parametry w długim okresie czasu”. Mówiąc krócej – jak zrobicie to raz w miesiącu, a nawet rzadziej, to się nic nie stanie.

W przeciwieństwie do maszynek do włosów trymer ma znacznie węższą głowicę, dzięki czemu znacznie precyzyjniej pozwala modelować nawet finezyjne kształty brody. W moim przypadku idealnie pozwalał wymodelować zarówno węższe, jak i szersze partie zarostu, jednocześnie idealnie odcinając zbędne włosy na linii żuchwy.

Dziewczyny to lubią!

Trymer Panasonica, dzięki możliwości ustawienia długości na 1 lub 2 mm, pozwala uzyskać także tak lubiany efekt dwudniowego zarostu. Wasze kobiety to pokochają, w wy każdego dnia możecie mieć idealnie przycięty zarost o takiej samej długości.

Co ważne, urządzenie jest ciche, a baterię naładowałem raz, tuż po wyjęciu z pudełka. To jedno ładowanie wystarczyło na ponad miesiąc pracy. Oczywiście, zanim dojdziecie do wprawy minie kilka dni. Na początku polecam nie korygować zarostu, kiedy jesteście zaspani rano – raz zdarzyło mi się nie nałożyć nakładki i zanim to zauważyłem pół twarzy było wygolone niemal na zero. Z drugiej strony zdejmowana nakładka pozwala użyć produktu także do dbania o pachy czy korygowania zarostu w miejscach intymnych.

 

Rolls-Royce do zarostu

Zupełnie niepotrzebnie w wielu z nas pokutuje odczucie, że ogolić dokładnie to się można jedynie klasyczną maszynką z nożykami. Taką maszynką – owszem – można się z pewnością znacznie skuteczniej zaciąć.

Technologia golenia elektrycznego jest stale rozwijana niczym telewizory. Tęsknicie za wielkimi pudłami telewizorów CRT? Nie? To przestańcie też myśleć o nożykach.

Panasonic ES-LV9Q to jedna z najlepszych maszynek dostępnych na polskim rynku. Wyróżnia się trzema bardzo istotnymi rzeczami – głowicą, która może się poruszać w pięciu kierunkach; ostrzami wykonanymi z japońskiej stali, a także silnikiem liniowym generującym aż 14000 ruchów ostrzy na minutę.

Zacznijmy od głowicy, od której zależy to, czy będziemy w stanie dotrzeć do wszystkich zakamarków twarzy. W ES-LV9Q rusza się wszystko i to w każdym kierunku, dzięki czemu ostrza po pierwsze gładko przesuwają się po skórze, a po drugie są stale do niej przyciśnięte. Ogolenie wydatnego jabłka Adama nie stanowi dla tej maszynki najmniejszego problemu. Producent zastosował trzy różne folie golące, które stopniowo skracają zarost aż do zera, nie powodując przy tym dyskomfortu, kiedy przez parę dni mieliśmy „dzień dziecka” i golenie się było ostatnią rzeczą, na jaką mieliśmy ochotę. Wiele maszynek elektrycznych poddaje się wówczas szarpiąc długi zarost i sprawiając ból. Tutaj możecie się nie golić przez tydzień, a Panasonic przejedzie i tak gładko.

Duża w tym zasługa silnika, który nawet w bardzo gęstym zaroście pracuje z taką samą mocą. Ostrza atakują zarost pod ostrym kątem 30 stopni, a wykorzystanie do ich produkcji legendarnej japońskiej stali sprawia, że to jedne z najostrzejszych ostrzy dostępnych na rynku.

 

Gadżeciki, gadżeciki

Jak przypadło na zaawansowany sprzęt, tak i ten ma kilka gadżetów, które tak lubimy.

Jednym z nich jest czujnik gęstości zarostu, który steruje szybkością ruchów – im rzadszy mamy zarost, tym delikatniej ciąć będą ostrza. Nie zabrakło wielofunkcyjnego wyświetlacza, na którym widzimy pozostały zapas energii w akumulatorach czy też wyświetlane są dodatkowe komunikaty np. o konieczności umycia maszynki albo skorzystania z dołączonej do zestawu stacji czyszcząco-pielęgnującej. W sytuacji kompletnie wyładowanej baterii wystarczy zaledwie kilka minut ładowania, aby spokojnie ogolić całą twarz.

Efekty? Najlepiej przekonać się samemu, jednak wielbiciele gładkiej, perfekcyjnie ogolonej skóry będą zadowoleni. Zarost znika całkowicie, a skóra jest perfekcyjnie gładka. Jak w przypadku każdej maszynki elektrycznej nasza skóra musi się przez kilka dni przyzwyczajać do nowego sposobu golenia. To już któraś z rzędu elektryczna maszynka w moim życiu, jednak do tego modelu moja skóra przyzwyczaiła się wyjątkowo szybko.

Podsumowując, zestaw dwóch urządzeń w postaci dobrego trymera i dobrej golarki pozwolą nam bez problemu zrobić z naszej łazienki niemal profesjonalny Barber Shop. Jeśli ktoś twierdzi, że jest inaczej, to po prostu mu się nie chce. Przetestowany przez nas sprzęt Panasonica sprawdził się w tej roli perfekcyjnie. Co prawda nie jest to najtańszy na rynku sprzęt, ale czyż nasze brody i twarz nie zasługują na to, co najlepsze?

 

Autor jest felietonistą Sztos.pl, maniakiem technologii, butów i mobilnej fotografii. Stara się nigdy nie jeść na czczo. Jarka znajdziecie na Instagramie @dexterek