Lokalizatory GPS w mundurkach mają na celu sprawdzanie obecności, a dokładnie momentów kiedy dany uczeń przychodzi i wychodzi ze szkoły. Informacje z tymi danymi są automatycznie przesyłane do rodziców dziecka i do nauczycieli. Jeżeli ktoś chciałby uciec z lekcji, to lepiej niech o tym zapomni, bo wyzwala się głośny alarm. Co więcej, z chipami współpracuje oprogramowanie identyfikujące twarze, co sprawia, że nie ma możliwości podrzucenia munduru innej osobie.

Na tym się jednak właściwości smart mundurku nie kończą. Strój jest nawet w stanie rozpoznać moment, gdy uczeń przysnął sobie w trakcie lekcji! Ale chyba najbardziej niepokojące w tym wszystkim jest to, że technologia pozwala sprawdzać lokalizację dzieci również po zakończonych lekcjach, w drodze do domu. Jednak ta funkcja, według dyrektora szkoły Renhuai, gdzie w 2016 roku po raz pierwszy wprowadzono tego typu mundurki, stosowana jest niby jedynie w momencie zaginięcia dziecka. Yeah, right.

Twórcy strojów postarali się także, aby były wytrzymałe. Są w stanie wytrzymać w temperaturze do 150 stopni Celsjusza oraz około 500 prań. Mundurki są obecnie używane w 10 szkołach w prowincji Guizhou i pobliskim regionie Guangxi. Oczywiście, jeśli technologia się sprawdzi, to jej dostępność rozszerzona zostanie na kolejne placówki.

To tylko kolejny dowód na to, że Chiny w błyskawicznym tempie zmieniają się w państwo rodem z „Roku 1984” George’a Orwella. Innym potwierdzeniem tego jest technologia, która ocenia obywateli na podstawie ich zachowania. Do 2020 roku każdy z ponad miliarda chińczyków zostanie objęty Systemem Zaufania Społecznego. W ciągu ostatnich kilku miesięcy swojej pracy ten algorytm zablokował ponad 11 milionów ludzi z rezerwacji lotów i ponad 4 mln z podróży szybkimi pociągami. Jeszcze chwilę, a obywatele będą poddawani stałej inwigilacji.